Monday, 10 September 2012

Summary 07

Wlasnie robiac male i wieksze porzadki, w ten wolny poniedzialkowy dzien, uswiadomilam sobie, ze zaniedbujac bloga, nie zrobilam podsumowania miesiaca sierpnia. Bardzo mi sie to nie spodobalo i jest mi wstyd za to. Przepraszam sama siebie ze tak sie zaniedbalam. Mozliwe, ze bede musiala zaczac zapisywac takie rzeczy w kalendarzy, ktory wszedzie nosze ze soba, i gdzie zapisuje kazde spotkanie aby miec nad nimi kontrole. Ot mala drobna sugestia dla samej siebie. 

***

Jak moglabym podsumowac ow miesiac sierpien? Na pewno miesiacem wielkich zmian. Rozstanie sie z praca po prawie 3 latach, zmiana nie tylko mieszkania, rozstanie z przyjaciolmi, ale zmiana przede wszystkim kraju. Dzieki temu mam kolejna okazje poznac mentalnosc i obyczaje nowej kultury. Mentalnosc momentami podobna do naszej rodzimej, polskiej. Na pewno ja bardziej czuje sie tutaj jak w domu niz Matt. Z drugiej strony, duze roznice na pewno wystapia, na razie dla mnie najwieksza jest jezyk (w koncu to nie polski) i ciekawosc. Kazachowie (czy to jest poprawna forma, bo naprawde sie zastanawiam) jak tylko uslysza obcy akcent od razy maja "sto pytan do" i sa przy tym bardzo zyczliwi i momentami bardziej optymistyczni niz ja (przynajmniej takie mam wrazenie bo ja zaczynam miec drobne obawy co do znalezienia pracy bo musze miec pozwolenie na nia aby zarabiac pieniadze w tym kraju, a to nie jest takie proste do uzyskania). W Anglii sie z tym nie spotkalam. Tam za bardzo nie interesowalo obcych ludzi skad jestem. Tutaj nawet sprzedawca majac chwilke mnie o wszystko wypyta! 

Ciesze sie, ze dostalam taka niezwykla mozliwosc. Ciesze sie rowniez za prace w Londynie. Najprawdopodobniej to dzieki niej znajduje sie dzis w miejscu, w ktorym jestem. Ciesze sie, za wszystkie osoby poznane w Londynie. Wiele z nich otworzylo mi oczy na wiele bardzo istotnych spraw. dzieki nim moje rozpatrywanie bliskiej mi rzeczywistosci uleglo zmianie. Dziekuje za wszystkie dobre bardziej i mniej chwile w Londynie. wszystkie one sprawily, ze stalam sie tym kim jestem - kobieta, ktora nie bala sie zmienic znanej jej rzeczywistosci na nowa, calkiem jej obca. 

***

It is all happening perfectly for my highest good. 

Sunday, 9 September 2012

Weekly's Evening Gratitude 11

I kolejny niezwykly tydzien za mna. W tym tygodniu spedzilam bardzo aktywne trzy dni w centrum. Wychodzilam z domu bardzo rano jak na mnie a wracalam poznym wieczorem. Przez trzy dni rozmawialam w 3 jezykach - polski, angielski i przede wszystkim rosyjski. Z jednej strony byly to calkiem meczace trzy dni - ciagle lazenie po centrum (co prawda w bardzo sliczna pogode), poznawanie nowych ludzi, zbieranie kontaktow, wymienianie sie e-mailami, telefonami. Bylo bardzo fajnie, naprawde ciesze sie z kazdej nowo poznanej osoby. W piatek jednak bylam bardzo szczesliwa, ze moge zostac caly dizen w lozku robiac urocze nic. W sobote pogoda pokazala, ze jest jak kobieta zmienna, w zwiazku z czym pojechalismy tylko do centrum na obiad i naprawde krotki spacer po okolicznym osiedlu. Dzieki niemu odkrylam calkiem spory sklep, z pieknymi, stylizowanymi na klasyczne, meblami robionymi na zamowienie (glowna siedziba to, wydaje mi sie, Francja). Wizelam katalog, mysle o podeslaniu do nich swojego C.V. Ciesze sie naprawde z tego tygodnia. Mimo, ze po tak intensywnych trzech dniach naprawde cieszylam sie z mozliwosci odlezenia nastepnych dwoch, bardzo jestem wdzieczna za mozliwosci jakie dostalam przez te 3 dni, za wszystkich ludzi, jakich poznalam. Ciesze sie z pogody, mimo iz sprzyja ona memu lenistwu w zakresie szukania nowej pracy (wole wyjsc do centrum i posiedziec w kawiarni z ksiazka, niz spedzic czas nad komputerem i szukaniem pracy). Dziekuje za moja ciagla mozliwosc uczenia sie i ludzi chetnych mi w tym pomoc (na razie glownie pracuje nad drobnymi niuansami jezykowymi, z ktorych wczesniej nie bardzo zdawalam sobie sprawy). Ten tydzien uswiadomil mi, ze naprawde potrafie sobie poradzic, poznac nowych ludzi i cieszyc sie z kazdego nadchodzacego dnia! 

Monday, 3 September 2012

Weekly's Evening Gratitude 10


Mialo byc wczoraj, ale mialam ciezka rozmowe z Lubym i wylecialo mi z glowy. Zycie we dwoje wcale nie jest tak latwe jak by sie wydawalo, jak sobie wyobrazamy. Nie sadzilam, ze tyle moich wlasnych wyobrazen o zyciu we dwoje jest wyssanych z palca, albo ze to niezupelnie tak wyglada - sprawy zawodowe, prywatne, nawet intymne... Wiem jednak, ze "it is all happening perfectly". 

***

Za co moge podziekowac ostatnio? Za to, ze ciagle sie ucze, wyprowadzam czasem sama siebie z bledu, a czasem inni sa na tyle mili, aby mi w czyms pomoc. Ciesze sie, ze udaje mi sie poznawac nowych ludzi (Emil i Timur, obaj z Almat, chetnie mi pokazuja "co z czym"). Dziekuje za to, ze mam co jesc i pic - Matt ciagle gada, ze zbliza sie Armageddon i robimy zapasy (powaznie - w szafce pelno puszek i konserw mamy). Ciesze sie, ze ludzie ktorym na mnie zalezy znajduja czas aby ze mna popisac, pogadac, wyslac emaile czy dwa. Dziekuje za dobry sen - pierwsze noce w nowym miejscu i nowym twardym lozku nie nalezaly do przyjemnych, ale pare ostatnich jest calkiem znosnych. Ciesze sie, ze ciagle do glowy wpadaja mi nowe pomysly (np. o nowym blogu o Almatach). Dziekuje za cierpliwosc, jaka oboje z Mattem mamy do siebie, wiare w to, ze bedzie dobrze. Dziekuje za to, ze dane mi bylo spedzic pare milych dni na slodkim "nic-nie-robieniu". Ciesze sie, ze bylo mi dane zakosztowac prawdziwego lata - moje pierwsze dni w Kazachstanie byly niezlwykle cieple, sloneczne, jasne. Bylam dwa razy w pobliskim parku wodnym, pare razy spacerowalam po zwyklych parkach miejskich (ogromne), udalo mi sie pojsc na lody. Ciesze sie, ze postanowilam pojsc na pierwsze spotkanie dziwnie brzmiacej organizacji "Almaty International Women's Club". W sumie od razu zglosilam sie do pomocy przy organizacji malego miesiecznika i strony internetowej. Staram sie wierzyc, iz nie porwalam sie z motyka na slonce... 
Naprawde moje pierwsze dni w Kazachstanie sa fantastyczne (z malymi przerwami, ale one dodaja tylko smaczku zyciu)... Wierze, ze kazdy nastepny bedzie jeszcze bardziej udany. 

***

It is all happening perfectly! 

Wednesday, 29 August 2012

Stop Worrying

Podana nizej tresc znalazlam kiedys na forum Wizaz. Nie pamietam kto to wrzucil, ale spodobalo mi sie i sobie przygarnelam. Niedawno znowu do tego zajrzalam i sobei wydrukowalam. Postanowilam to miec przy sobie i czytac, ilekroc zaczne sie czyms martwic - tak jak dzis... 

***

JAK PRZESTAĆ SIĘ MARTWIĆ I ZACZĄĆ ŻYĆ 

***

CO POWINIENEŚ WIEDZIEĆ O ZMARTWIENIU 

ZASADA PIERWSZA 
Żyj odgrodzony od przeszłości i przyszłości. Nie przejmuj się tym, co będzie. Po prostu żyj od poranka do zmierzchu. 
 ZASADA DRUGA 
Kiedy dopadną cię kłopoty - takie przez duże K - wypróbuj magiczną formułę: 
a) Przemyśl jakie mogą być najgorsze konsekwencje tego, co się wydarzyło.
b) Przygotuj się psychicznie na ich przyjęcie. 
c) Potem spokojnie próbuj to, co tylko się da, ocalić od najgorszego, które twój umysł już przecież przyjął. 
ZASADA TRZECIA 
Nie zapominaj, że zdrowie jest najwyższą ceną, jaką możesz zapłacić za zmartwienia. "Ci, którzy nie potrafią walczyć ze zmartwieniem, umierają młodo". 


PODSTAWOWE TECHNIKI ANALIZOWANIA ZMARTWIEŃ 

ZASADA PIERWSZA 
Zbierz fakty. Pamiętaj, połowa zmartwień na tym świecie powodowana jest przez to, że ludzie usiłują podejmować decyzje, zanim posiądą wystarczającą wiedzę, na której mogliby swoje decyzje oprzeć. Po dokładnym przeanalizowaniu faktów podejmij decyzję. Gdy już ją podejmiesz, działaj! Zajmij się wprowadzaniem decyzji w życie - i myśl tylko o jej skutkach. 
ZASADA DRUGA 
Ilekroć ty albo któryś z twoich współpracowników napotkacie problem, który przyprawia was o zmartwienie, najpierw odpowiedzcie sobie na poniższe pytania: 
a) Co naprawdę stanowi problem? 
b) Jaka jest przyczyna problemu? 
c) Jakie są możliwe rozwiązania? 
d) Które rozwiązanie przyjmujesz? 


JAK SKOŃCZYĆ Z NAŁOGIEM MARTWIENIA SIĘ, ZANIM ON SKOŃCZY Z TOBĄ 

ZASADA PIERWSZA 
Wyrzuć zmartwienie z myśli zajmując się czymś. Działanie jest jedną z najlepszych terapii, jakie kiedykolwiek wymyślono na zmartwienia. 
 ZASADA DRUGA 
Nie przejmuj się głupstwami. Nie pozwól, aby drobiazgi - te małe robaki toczące nasze umysły - zniszczyły twoje szczęście. 
 ZASADA TRZECIA 
Aby pozbyć się zmartwień, stosuj rachunek prawdopodobieństwa. Rozważ jakie są szanse, że to, czego się obawiasz, w ogóle wydarzy. 
 ZASADA CZWARTA Pogódź się z nieuniknionym. Jeśli wiesz, że zupełnie nie masz wpływu na sytuację, powiedz sobie: "Tak jest i nie może być inaczej". 
 ZASADA PIĄTA Wyznacz "limit strat" swoim zmartwieniom. Po prostu zdecyduj, ile twojego życia warta jest dana rzecz, i nie daj za nią ani odrobiny więcej. 
 ZASADA SZÓSTA Co się stało, to się nie odstanie. Nie próbuj piłować wiórów. 


SIEDEM SPOSOBÓW NA ZACHOWANIE SPOKOJU DUCHA, KTÓRY PRZYNIESIE CI SZCZĘŚCIE 

ZASADA PIERWSZA 
Myśl i działaj radośnie, a będziesz radosny. 
ZASADA DRUGA 
Nie próbujmy wyrównywać rachunków z naszymi wrogami, ponieważ siebie samych skrzywdzimy znacznie bardziej niż ich. Nigdy nie traćmy nawet minuty na myślenie o ludziach, których nie lubimy. 
 ZASADA TRZECIA 
1. Zamiast zamartwiać się niewdzięcznością nie nie oczekujmy jej. Jezus uleczył jednego dnia 10 trędowatych, a tylko jeden Mu podziękował. Dlaczego mamy się spodziewać więcej wdzięczności niż Jezus? 
 2. Jedyna droga do szczęścia prowadzi nie przez zasługiwanie na wdzięczność, lecz przez dawanie dla samej radości dawania. 
 3. Pamiętajmy, że wdzięczność należy "hodować". Jeśli więc chcemy, aby nasze dzieci potrafiły okazywać wdzięczność, musimy je tego nauczyć. 
ZASADA CZWARTA 
Licz swoje błogosławieństwa - nie kłopoty. 
 ZASADA PIĄTA 
Nie naśladujmy innych. Poznajmy siebie i bądźmy sobą. 
ZASADA SZÓSTA 
Kiedy los podsuwa nam sęk, upieczmy z niego sękacz. 
 ZASADA SIÓDMA 
Zainteresuj się innymi, by zapomnieć o sobie. Codziennie zrób dobry uczynek, który rozjaśni czyjąś twarz uśmiechem. 


JAK NIE PRZEJMOWAĆ SIĘ KRYTYKĄ 

ZASADA PIERWSZA 
Złośliwa krytyka jest często ukrytym komplementem. Często oznacza, że wzbudzasz zazdrość. Pamiętaj, że nikt nie kopie tylko zdechłego psa. 
 ZASADA DRUGA 
Staraj się robić wszystko najlepiej, jak potrafisz, a potem rozłóż nad sobą parasol; ci, którym to potrzebne, niech cię wtedy opluwają. 
 ZASADA TRZECIA 
Zapisuj wszystkie głupstwa, które popełniłeś, aby umożliwić sobie samokrytykę. Ponieważ sen o własnej doskonałości musisz od razu umieścić na tej liście, poproś innych o szczerą, uczciwą, obiektywną i konstruktywną krytykę. 


SZEŚĆ SPOSOBÓW ZAPOBIEGANIA ZMĘCZENIU I ZACHOWANIA ENERGII 

ZASADA PIERWSZA 
Odpoczywaj zanim się zmęczysz. 
 ZASADA DRUGA 
Naucz się relaksować w pracy. 
ZASADA TRZECIA 
Naucz się relaksować w domu. 
 ZASADA CZWARTA 
Wypracuj sobie 4 dobre nawyki: 
a) Załatwiaj sprawy na bieżąco i tylko jedną na raz. 
b) Rób rzeczy zgodnie z hierarchią ich ważności. 
c) Nie odkładaj decyzji na później. 
d) Zorganizuj pracę, nadzór i zastępstwa. 
 ZASADA PIĄTA 
Wykrzesaj w sobie entuzjazm dla własnej pracy. 
 ZASADA SZÓSTA 
Martwienie się bezsennością wyrządza zwykle więcej szkody niż sama bezsenność.

***

Mam nadzieje, ze owe zasady sie Wam podobaja i postaracie sie je wprowadzic w zycie, tak jak ja.

Sunday, 26 August 2012

London's Summary

All is well! 

***

Do Londynu przyjechalam w pazdzierniku 2009 roku. Po raz pierwszy latalam samolotoem, po raz pierwszy bylam w innym kraju, po raz pierwszy sama znalazlam prace (wczesniej zawsze bylo ze ktos znal kogos itp). 
Trzy lata minely dosc szybko, sama nawet nie spodziewalam sie ze mina tak szybko. Mysle ze byly to dobre lata. Duzo nauczylam sie o sobie. Mysle tez, ze duzo osiagnelam. Wyladowalam w kraju znajac jezyk angielski komunikatywnie. Mialam niezbyt duza ilosc gotowki. Prace znalazlam dosc szybko, a dzieki niej udalo mi sie podszkolic rowniez drugi jezyk - rosyjski. Poznalam kilkoro naprawde fantastycznych ludzi, mam nadzieje, ze uda mi sie kontakt z nimi zachowac jak najdluzej. Rozwinelam sie - stalam sie bardziej spokojna, opanowana, pewniejsza siebie. Nie boje sie nowych wyzwan, owszem wciaz mi jest trudno pewne rzeczy zmienic bo lubie stare i dobrze sie czuje przy starym, ale te 3 lata w UK pokazaly mi, ze nowe moze byc rownie dobre a nawet lepsze. Dzieki wyjazdowi zdecydowalam sie na pomoc psychoterapeuty, ktory pokazal mi droge, pierwszy wprowadzil mnie na wlasciwy i poprawny tor, na ktorym teraz jestem. czasem jest ciezko i mam ochote rzucic cala te prace nad soba w kat. Widze jednak postepy i wiem, ze warto isc dalej droga, ktora obralam. Te ostatnie 3 lata byly niezwykle i mimo ciezkich chwil, ciesze sie, ze dane mi bylo przezyc cos tak niesamowitego. Gdyby nie te trzy lata, gdyby nie sciezka, na ktorej sie znalazlam, gdyby nie moje samozaparcie - pewnie nie bylabym w chwili obecnej w Kazachstanie. Mam nadzieje, ze 3 lata tu spedzone beda rownie owocne. Nie, ja nie mam nadziei - ja wiem, ze lata spedzone w Almatach beda rownie fascynujace i mina mi rownie szybko jak 3 lata w Londynie. 

***

All is well! 

Saturday, 25 August 2012

Tag respond


Normalnie tak sie cieszylam, ze nikt mnie nie otagowal, a tu o Klaidua to zrobila... A tak mi sie nie chcialo odpowiadac na Te pytania... Znaczy sie uwazam, ze jest ich zdecydowanie za duzo, sa zbyt drobiazgowe, spowoduja, ze za duzo zaczne myslec, a to niezdrowo przed wyjazdem! 

Zajelo mi to ponad dwa tygodnie, ale w koncu sie udalo!

***

1. Co mogę dziś zrobić, by osiągnąć jeden ze swoich celów?
Przestac odkladac wszystko na potem jednoczesnie poswiecajac odpowiedni czas na odpoczynek (bez ciaglej potrzeby krytykowania siebie za slodka chwile "robienia nic"). 

2. Kiedy jestem najbardziej produktywny? 
Kiedy jestem wypoczeta i mam zaplanowany dzien - lista rzeczy do zrobienia i godzinowy grafik. 

3. Jak mogę naprawić relację z daną osobą?
Wybaczyc popelnione bledy - raz, dana osoba moze nie zdawac sobie sprawy z ich popelnienia, dwa - ja tez chcialabym aby mi bylo wybaczone (nikt nie jest nieomylny i na pewno my kiedys komus srpawilismy krzywde, wuelka przykrosc) 

4. Jaką jedną rzecz mogę dziś zrobić, by sprawić sobie przyjemność? 
Odpoczac po dlugim dniu w pracy zamiast szukac dodatkowych zajec do wykonania (nie ma to jak lampka wina, filizanka kawy, ksiazka lub dobry film). 

5. Za jakie 5 rzeczy jestem najbardziej wdzięczny w swoim życiu? 
Jestem wdzieczna za to ze dane jest mi czuc (milosc, zlosc, radosc, wybaczenie, agresje, pokoj, szczescie). Ciesze sie za wszystkie dobre osoby wokol mnie (lubego, rodzicow, siostre, przyjaciol, wspolpracownikow, znajomych). Dziekuje za zdrowie, za to ze mam widzaca pare oczu (z mala wada wzrokowa), nos, usta, slyszaca pare uszu, sprawne dwie rece i nogi (co do pozostalych organow rowniez zakladam ich zdrowe funkcjonowanie). Ciesze sie, ze mam ciagle mozliwosc rozwoju, przyswajania nowej wiedzy i zdobywania nowych umiejetnosci. Dziekuje, ze zycie mi tyle dalo - to juz 30 lat, mam nadzieje ze wiele lat jeszcze przede mna.

6. Jaką jedną rzecz mogę dziś zrobić, które zmieni na lepsze czyjeś życie?
Moge zrobic dwie rzeczy. Jedna z nich jest wybaczenie, druga dziekczynnosc. Moge wybaczyc i przestac chowac urazy, wypominac dawne rzeczy. Moge byc wdzieczna za milosc jaka otrzymuje od innych i czas, jaki mi poswiecaja. 

7. Co jest moją najlepszą cechą?
Mysle, ze moj optymizm i ciagle szukanie dobra w drugim czlowieku. 

8. Jaka jest moja wymarzona praca zarobkowa?
Taka, ktora bedzie jednoczesnie sprawiac mi przyjemnosc. 

9. Czy naprawdę potrzebuję … … … w swoim życiu? 
Nie jestem w stanie w chwili obecnej wrocic do tego pytania, moze z czasem sobei o nim przypomne... 

10. Co mogę zrobić, by zarobić dziś dodatkowe 10$?
Zaoszczedzic na rozmowach telefonicznych, na ktore wydaje wiecej niz powinnam. Moglabym tez sprzedac pare rzeczy. 

11. Jak długo w ciągu dnia oglądam telewizję?
Moze nie telewizje, ale filmy czy seriale online uwielbiam ogladac, i jak sie nie ogranicze to potrafie spedzic okolo 5 godzin przy tym. 

12. Czy naprawdę potrzebuję tego, co posiadam?
Czesto lapie sie na tym, ze moze cos mi bedzie kiedys tam potrzebne i lepiej tego teraz nie wyrzucic. Mysle, ze postaram sie ograniczyc nie wyrzucanie rzeczy i jesli czegos nie nosze dluzej niz sezon - wywale to!

13. Kiedy po raz ostatni czytałem dobrą książkę?
Ostatnio nie mialam na to czasu, dlatego zajmuje mi to dluzej niz myslalam. W chwili obecnej czytam po raz enty "Cale zdanie nieboszczyka" Joanny Chmielewskiej. 

14. Kiedy po raz ostatni powiedziałem (-am) komuś „nie”? 
Nie pamietam, bo to ostatnio ja prosze o cos i ostatnio to ja ciagle slysze "nie". Troszke juz mnie to zaczyna frustrowac. 

15. Czy to naprawdę jest ważne, co ktoś myśli o mnie?
Jesli to sa osoby mi najblizsze to tak. Wazne jest co one mysla o mnie i jak o mnie mysla. Jesli robie cos, co moze sie okazac dla mnie niekorzystne a z czego ja nie zdaje sobie sprawy - wolalabym aby bylo mi to powiedziane. 

16. Co chcę osiągnąć w tym roku? 
Niewiele - byc szczesliwa. Owszem domek z ogrodkiem, maz i dzieci tez by sie przydalo ale wszystko po kolei. W tym roku chce byc szczesliwa ze swym partnerem i nowa praca. 

17. Jaki jest kolejny duży wynik, który chcę osiągnąć?
I przechodzimy do sedna - dla mnie najwazniejsza jest rodzina, dlatego sama chcialabym miec duza i szczesliwa rodzine. Chcialabym miec dom pelen smiechow, radosci, wesela. 

18. Co mogę zrobić, by czuć się szczęśliwym? 
Przestac ograniczac siebie i swoje marzenia. Cieszyc sie kazda mala chwilka, ktora wywolala nawet nikly usmiech na mej twarzy. 

19. Kiedy po raz ostatni opuściłem (-am) strefę komfortu? 
Wlasnie teraz - wyjechalam do KZ !

20. Jakie są moje wartości życiowe?
Moj partner i rodzina, przyjaciele, zdrowie, dom, praca, pieniadze. 

21. Jakiej porady udzieliłbym (-abym) sobie za 30 lat?
Czesciej sie usmiechaj i nie zlosc sie tyle. 

22. Jak chciałbym, by wyglądała moja kariera?
Kariera to pojecie wzgledne. Chcialabym aby moja praca nie kolidowala z zyciem osobistym. Chcialabym spelnic sie zawodowo i kochac to co robie, jednoczesnie wracajac do domu usmiechnieta i radosna - raz, ze ide do domu; dwa, ze dobrze wykonalam obowiazki zawodowe na dany dzien. 

23. Jakie kroki mogę dziś podjąć, by zrobić krok w kierunku wymarzonej kariery?
Zaczac sie lepiej przykladac do jezykow. Przetlumaczyc swoje C.V. na rosyjski i polski. 

24. Co przypomina mój idealny dzień od momentu gdy wstaję do chwili, gdy kładę się spać? 
Caly dzien nie opuszcza mnie pozytywna energia i jestem wesola i usmiechnieta, drobne niepowodzenia nie zrazaja mnie. 
25. Jakie przekonania ciągną mnie do tyłu?
O tym, ze mi sie nie uda, strach przed porazka, przed tym, ze znowu uslysze "wiedzialam, ze sobie nie poradzisz"... 

26. Jakie nawyki chciałbym w sobie wypracować?
Wstawac z radoscia z lozka i cieszyc sie kazda chwila, pic wiecej wody, zdrowiej sie odzywaic, ograniczyc slodycze, zaczac wiecej i regularnie cwiczyc.

27. Jak mogę porzucić zły nawyk? 
Po prostu w koncu sie za niego zabrac - zaczac dzialac a nie tylko o nim myslec. 

28. Kto mnie najbardziej inspiruje?
Ludzie, ktorzy mimo przeciwnosci ida dalej do przodu, ludzie, ktorzy wierza we mnie i moje mozliwosci, ludzie, ktorzy mnie wspieraja i ciesza sie wraz ze mna moimi sukcesami. 

29. Jakie wartości podzielają ludzie, których podziwiam? 
Przyjaciele, dom, rodzina. 

30. Czy moje marzenia są jedynie marzeniami, czy też robię coś, by się ziściły?
Mam nadzieje, ze robie to wlasnie teraz. Uznalam ze by marzenia moje sie ziscily chce zmienic siebie i pewne swoje nawyki, ktore nie wplywaja pozytywnie na me dazenie do celu.

31. Co się wydarzy, jeżeli zrezygnuję z … … …? 
Podejrzewam ze nic sie nie wydarzy. Moze troszke poboli, bedzie przykro, ale zycie toczy sie dalej a ja wraz z nim. 

32. Co najbardziej lubię w swojej pracy?
To, ze mam w niej kolejnych przyjaciol, moge sie rozwijac zarowno zawodowo jak i osobiscie. 

33. Co bym zrobił(a-) inaczej, gdybym dostał(-a) jeszcze jedno życie?
Postaralabym sie bardziej przy egzaminach do szkoly plastycznej. 

34. Co zamierzam dziś zrobić po przeczytaniu tych wszystkich pytań?
Pojsc spac. Wiem, ze w glowie to co przeczytalam i napisalam sie ulozy, musze dac temu tylko czas. 

***

Nastepne w kolejce sat: Serafinia , Emyla i Anna Z.... Bawcie sie dobrze, jesli chcecie - podzielcie sie odpowiedziami!

Sunday, 12 August 2012

Weekly's Evening Gratitude 09

Prawie 3 tygodnie minelo od ostatniego wpisu z tytulu Weekly's Evening Gratitude... Mialam duzo spraw na glowie i chyba wpadlam w lekki marazm. Nic mi sie nie chcialo. Moje poprzednie tygodnie poczatkowo byly bardzo chaotyczne, meczace i myslalam ze zwiariuje. Mialam problemy ze wstaniem z lozka, do pracy mi sie nie chcialo, czytac mi sie nie chcialo, spac mi sie nie chcialo, jesc mi sie nie chcialo... Zaczelam nawet chorowac i goraczkowalam przez pare dni. Na szczescie to za mna.

*** 

Chcialabym podziekowac za to, ze czasem nasz umysl ogarnia taka pustka, ze to wszystko co sie w nim klebilo jeszcze przed chwilka, na moment znika, aby ulozyc sie w logiczna calosc i "nowe odkrycie". Dziekuje, za kazda idee, jaka pojawia sie w mej glowie. Ciesze sie, ze mimo poczatkowych trudnosci udalo mi sie w koncu zalatwic wize do KZ i super, ze udalo mi sie kupic dosc tani bilet do KZ. Jestem ostatnio bardzo wdzieczna za pogode. Przez ostatnie pare tygodni slonce czesciej goscilo, radosnie zagladajac w me okna. Dziekuje za dzien spedzony w SPA z kolezanka - bylo milo wloczyc sie od sauny do sauny i od basenu do basenu popijajac przy tym mrozona herbatke i odpoczywajac przez chwilke na lezaku. Ciesze sie, ze udalo mi sie kupic fajnego nowego laptopa za dosc male pieniadze jak na te mozliwosci. Dziekuje, ze mialam okazje wyjsc z kolega do kina (dawno nie bylam i bardzo sie ciesze, ze mi sie udalo). Ciesze sie z wypitej kawy i zjedzonego torcika z kolezanka w drodze do pracy. Dziekuje za swe dobre finanse, dzieki ktorym moglam sobie w tym miesiacu na wele rzeczy pozwolic (w tym dwie nowe jasne marynarki i sweterki) ...
Dziekuje rowniez za te straszne dwa tygodnie, dzieki ktorym uzmyslowilam sobie, ze robotem nie jestem i nie moge pracowac po 12 / 13 godzin na dobe!


Thursday, 9 August 2012

Mirror's Work

Nie spodziewalam sie, ze nie omowilam tutaj jednego z wazniejszych tematow do pracy ze soba, nad soba i o sobie. Zgodnie z prosba Magdum, dzisiejszy post wlasnie o tym. 

***

Praca z lustrem nie nalezy do najlatwiejszych. Louise Hay wiele razy w swoich wywiadach podkresla, ze ponad 80% jej pacjentow na prosbe o zrobienie tego wydawac by sie moglo prostego zadania odpowiada kategorycznie "nie". Reszta waha sie pomiedzy "ale to glupie i po co to robic" po "moze na nastepnym spotkaniu".
Dlaczego tak jest? Najtrudniej jest spojrzec prawdzie w oczy. Lubimy oklamywac samych siebie i zyc nadzieja. Uwazamy, ze kochamy i cenimy siebie. Dopiero kiedy przyjdzie stanac nam przed lustrem, spojrzec sobie w oczy i powiedziec "kocham Cie" - uswiadamiamy sobie jak bardzo falszywi jestesmy. W naszej glowie pojawia sie glos, mowiacy "A ty co? Zglupiales? Jaja sobie robisz? Jestes nikim, nic nie znaczysz, przestan sie wydurniac" i tak dalej, mniej wiecej kazdy cos od siebie moglby dodac. Ten glos moze przytloczyc. Wazne aby sie nie poddawac. Poczatkowo mozna nawet nie wierzyc w powtarzane przed lustrem afirmacje. Wiara i pewnosc siebie przyjda z czasem, jesli gleboko tego chcemy. Louise Hay uwaza, ze praca z lustrem jest codziennym dobrym nawykiem. Jest trudnym codziennym dobrym nawykiem. 

Aby sobie ulatwic mozna zaczac odgrywac role - jednym glosem mozna mowic sobie "Fajna jestes wiesz", a drugim glosem "Wiem, jestem fajna" albo "Slyszalam, bede pamietac" (najlepiej o tak: patrz tutaj)...

Praca z lustrem ma pomoc nam uwierzyc w siebie. Zwalczyc samokrytyke. Pozwala nam zaakceptowac siebie i zaczc cieszyc sie swoja osoba. Pozwala dostrzec swoje zalety, cechy, ktore czynia nas wyjatkowym. 
Stojac przed lustrem mozemy afirmowac ("Kocham i akceptuje siebie" ; "Jestem wyjatkowa osoba i swiat mnie ceni") , mozna pochwalac siebie ("Ciesze sie, ze tak dobrze udalo mi sie rozwiazac te sprawe w firmie" ; "Super sobie poradzilam dzis z tym kursem / egzaminem") , mozna pracowac nad wybaczeniem sobie i innym ("Przeszlosc juz za mna, wybaczam sobie to, co do tej pory uwazalam za swoje niepowodzenia, wyciagnelam z nich nauki" ; "Przeszlosci nie zmienie, moge postarac sie nie pozwalac jej wplywac na moja terazniejszosc, wybaczam krzywdy jakie mi wyrzadzone, jestem ponad lek i strach"). Na pewno zalapiecie o co mi chodzi i doskonale dacie sobie rade z tym zadaniem. Zycze Wam i sobie powodzenia! 


Tuesday, 7 August 2012

New Plan

Ciagle sobie cos ustalamy. Robimy plany, usilujemy znalezc motywacje, stawiamy poprzeczke wysoko. Ja zwracalam uwage dla swego faceta, ze tak robi, podczas gdy nieswiadomie sama tak postepowalam. 

Moj zapracowany Luby postanowil nie tylko opiekowac sie dzieckiem w KZ przez 5 godzin dziennie, ale do tego prowadzic swoja strone GTP Teachers, ktora zalozyl jeszcze przed wyjazdem. No i to jeszcze bylo ok. Ale do tego niedawno wymyslil ze zalozy jeszcze jeden biznes internetowy, nad ktorym bedzie musial spedzac kolejne godziny przed komputerem. To juz mi sie przestalo podobac bo gdzie czas dla mnie? Postanowilam na razie jednak przeczekac, delikatnie zwrocilam mu na to uwage i sprawe zostawilam do swego przyjazdu do KZ. 

Tymczasem dzis rano dotarlo do mnie to co sama robilam. Jak wygladaly normalnie moje tygodnie? Oczywiscie nie liczac ostatnich dwoch, kiedy moj mozg i cialo totalnie zastrajkowalo - zaczelo sie od spadku mobilizacji i chceci robienia czegokolwiek ponad tydzien temu a zakonczylo goraczka, katarem, ogolnym oslabieniem organizmu i braniem tabletek do dzisiaj. 
Moj grafik przez ostatnie miesiace wygladal tak:
 - wstawalam kolo 6-7 rano (zalezy jak glosno wspolokatorzy wstawali do pracy). Jadlam sniadanie, sprawdzalam poczte, pisalam posta na blogu, sluchalam porannej medytacji; 
- kolo 9 jechalam do pracy, gdzie nawal zadan bywa przytlaczajacy, 30 minut przerwy na obiad, powrot do domu kolo 21 a czasem nawet pozniej jak trzeba bylo zrobic jakies zakupy; 
- miedzy 21 a 23 (po 10 godzinach pracy) - uczylam sie na kolejny kurs, pisalam lub czytalam blogi, do tego usilowalam odpoczac po ciezkim dniu w pracy ogladajac jeden odcinek serialu lub grajac, po czym szlam spac wlaczajac wieczorna medytacje... 
Dzis dotarlo do mnie jak bezsensowne to bylo. Przeciez kiedy nie udalo mi sie pouczyc, spojrzec w kurs przez jeden dzien krytykowalam i wypominalam to sobie przez nastepny tydzien - ze zmarnowalam wieczor. Wiem, ze czesc z was doskonale wie, o czym pisze i na pewno tez to przerabialiscie. 

W koncu do mnie dotarlo ze nalezy zmienic plan dzialania. Przestane siebie meczyc i w dni pracujace (przynajmniej jak bedzie to po 10 godzin dziennie) chwile wolne od pracy poswiece na calkowite odmozdzanie sie, czym dla mnie jest ogladanie seriali i granie w gierki komputerowe. W dni wolne od pracy postaram sie skupic na dodatkowej nauce, czytaniu, sprzataniu i wszelkim innym rozrywkom. Zobaczymy jak to mi wyjdzie... Moze w koncu przestane chodzic wiecznie zmeczona i zrezygnowana, ze nie wyrabiam sie i nic nie robie... Odpoczywajac w tygodniu po ciezkim dniu pracy bede bardziej zmotywowana do nauki w swe dni wolne... Przynajmniej taki jest Nowy Plan! 



Wednesday, 1 August 2012

Summary 06

Nadszedl czas na podsumowanie minionego miesiaca. Dopadlo mnie to, o czym sama niejednokrotnie pisalam - wyczerpanie organizmu. Przez ostatni tydzien bylam tak zmeczona, ze juz nic mi sie nie chcialo - nawet pisac bloga. Potrafilam tez zapomniec o codziennej afirmacji czy medytacji. Czujac, ze jestem zmeczona nie potrafilam jednak dobrze odpoczac - nie wiedzialam jak to zrobic, a nawet jak to robilam bylam na siebie zla, ze zamiast ogladac ten glupi serial moglam popisac czy sie pouczyc. Dawno tak zle sie nie czulam. W przyszlym miesiacu postanowilam bardziej skupic sie na odprezeniu ciala i umyslu. Na pozwolenie sobie na slodkie lenistwo, bez ciaglej potrzeby krytykowania siebie za nic-nie-robienie. Dokladnie jeszcze nie wiem jak tego dokonam, ale dam rade! 
Pozytywna czescia tego miesiaca jest utwierdzenie sie we wczesniejszym przekonaniu - tygodniowy plan pracy, lista rzeczy do zrobienia i grafik na mnie dzialaja. Majac spisane co trzeba robic, latwiej jest to wykonac a potem fajnie jest cieszyc sie wykreslajac poszczegolne rzeczy z listy. Widok ile sie juz zrobilo jest motywujacy (no chyba ze nawet tego nie zrobimy bo wyczerpaly nam sie baterie)... 
Ciesze sie, ze udalo mi sie zakonczyc jeden kurs z Akademii PARP. Ciagle jestem w trakcie kursu Business and Administration LVL 2.

***

To juz pol roku jak prowadze bloga. Fajnie. Ponad rok, odkad zaczelam swoja droge z pozytywnym mysleniem i przemiana siebie. Czuje sie fajnie. Wiem, ze sie zmienilam. Wiem, ze sa wciaz rzeczy, nad ktorymi powinnam popracowac. Jedna z nich jest popadanie w panike w zwiazku. Jestem szczesliwa, ale wciaz niepewna siebie i swej pozycji w zwiazku, co czasem doprowadza do niezlego huraganu mysli w mej glowie. Mysle ze to wszystko glownie przez odleglosc i brak mozliwosci komunikacji z druga osoba. Uswiadomilam sobie, ze jednak emaile i sms to nie wszystko.
Moja pieta achillesowa jest tez praca z lustrem. Po prostu nie pamietam aby to robic. Owszem przechodzac kolo niego pomysle ze jest fajnie, ale nie pamietam, kiedy ostatni raz stalam przed nim i siebie chwalilam! Jak o tym pamietam - jestem zajeta czyms innym, a jak mam chwilke - no to nie pamietam! To kolejny punkt obok nauczenia sie dobrego odpoczywania, do wykonania na nablizszy czas. Przylozyc wieksza wage do pracy z lustrem.
Wiem, ze wszystko mi sie uda. Jestem na dobrej drodze. To, ze juz teraz jestem szczesliwa i odnalazlam siebie duzo mi daje. Ciesze sie z tego kim i jaka jestem. Ciesze sie z tego, ze moge ciagle sie rozwijac, uczyc siebie i pomagac innych. 
Nie moge sie doczekac kolejnego polrocza! Wiem, ze bedzie rownie owocne jak minione! 

Monday, 30 July 2012

Motivation and Rest

Ostatnio przekonuje sie, jak czasem ciezko jest byc zmotywowana do czegokolwiek. Zarowno w pracy jak i w domu przestalam wypelniac swoje obowiazki. Z jednej strony to brzmi strasznie "wypelniac obowiazki", ale z drugiej strony - kazdy z nas ma rzeczy, ktore nalezy wykonac - powinnosci zawodowe (szczegolnie jesli od ich wykonania zalezy praca innych osob) czy rodzinnie (sprzatanie, pakowanie leza odlogiem, nie mowiac juz o blogu a takze codziennej medytacji i kartach z afirmacjami). 
Po prostu przestalo mi sie chcec robic cokolwiek. Czas spedzalam glownie na ogladaniu filmow. Czulam sie jak w jakims marazmie. Chcialam tylko spac. Nie chcialo mi sie przychodzic do pracy, czytac, pisac, nawet ogladac w sumie tez nie. Mozliwe, iz mi zastrajkowal mi mozg. Srodek lipca byl bardzo intensywny w pracy. Duzo zadan, system nie funkcjonuje normalnie, robia sie zaleglosci niezalezne od naszej pracy. Do tego swiadomosc, ze to koniec pracy na danym stanowisku i w danej firmie. Psychicznie (jak okreslila to kolezanka z pracy) jestem juz w Kazachstanie i po prostu nie widzialam sensu starania sie dokonczyc swoich powinnosci. 
W chwili obecnej mam wrazenie, ze stan ten juz minal. Wczoraj bylam zajeta przygotowywaniem malych upominkow i kartek z wyrazami wdziecznosci dla kolezanek z pracy. Dzis po pracy idziemy na mala wspolna kolacje... Zostaly mi niecale trzy tygodnie w UK. Podejrzewam, ze mina bardzo szybko...

Po raz kolejny dostalam dowod na to, ze pracujac przez jakis okres czasu na pelnych obrotach, doprowadzamy nie tylko organizm ale i nasz mozg do stanu skrajnego wyczerpania. Moj plan na nastepny miesiac to nauczyc sie efektywnie odpoczywac!

Thursday, 26 July 2012

Course

Lubie robic kursy. Fajnie jest uczyc sie ciagle czegos nowego. Ponoc ciagle doskonalenie sie lepiej wplywa na nasza osobowosc. Robiac cos nowego, nie tylko poszerzamy swoje horyzonty ale i umiejetnosci. 

Dosc ciekawym wyzwaniem okazal sie dla mnie kurs z Business and Administration, w trakcie ktorego jestem. Materialy czyta sie latwo, przyjemnie, rozumiem wszystko. Jakiez zaskoczeniem bylo dla mnie wykonanie zadan na koniec pierwszego dzialu - byl to zbior okolo 20 pytan, czesc z nich opisowych. Zastanawiam sie, czy problemem byl jezyk, badz co badz bardziej profesjonalny a nie potoczny, oraz nieznajomosc profesjonalnego slownictwa, czy pytania nastawione na myslenie, do czego nie jestem przyzwyczajona. W polskich szkolach tego nie ma. Dostajesz material do nauczenia sie i kujesz bezmyslnie formulki. W tym jakze w sumie prostym tescie (pytania nie byly trudne, ale na myslenie) okazalo sie jak inny system ksztalcenia tutaj maja. Nie bylam nastawiona na takie pytania i zajelo mi to zarowno wiele czasu jak i wysilku poradzenie sobie z tym zadaniem. Nie wiem kiedy dostane feedback, na pewno podziele sie ta wiadomoscia. Teraz przynajmniej wiem, jak podejsc do kolejnego dzialu i kolejnych zagadnien. mam nadzieje, ze pojdzie jeszcze latwiej i przyjemniej!

Wednesday, 25 July 2012

Some Stuff

Przepraszam, mam dwudniowe zaleglosci w tym miesiacu (lipiec pisze posta codziennie), ale oba te dwa dni zlozyly sie na ten post...

***

Uswiadomilam sobie po raz kolejny range wypowiadanych i dobieranych przez nas slow, oraz priorytety, jakie kazdy z nas ma. 
To co jest wazne dla mnie, nie musi byc wazne dla nas (jako pary) ani tym bardziej wazne dla niego jako oddzielnej istoty ludzkiej. Przez moj blad w ocenie tego, przez odleglosc i niemoznosc porozmawiania, niewiele brakowalo a oboje, cudna droga sms, powiedzielibysmy sobie pare slow za duzo. Na szczescie przyszlo orzezwienie i rozum wrocil. Przez cos takiego nie mialam ani ochoty ani sily aby napisac posta w poniedzialek. Bylam calkowicie wybita z rytmu zarowno w pracy jak i w domu. 

***
 
Pamietam jak mieszkalam jeszcze z rodzicami - tata zawsze zwracal mi uwage na slowa, jakich uzywam. Nie chodzi tutaj wcale o przecinkowanie, ale o myslenie o tym, w jaki sposob i do kogo sie zwracamy. 
Z Mattem jest ten problem ze raz - on nie zwraca na to uwagi i czesto odzywa sie do mnie jak do swego kumpla, dwa bariera jezykowa niestety wciaz istnieje. Wczoraj mu to probowalam uswiadomic, choc podejrzewam ze i tak bedzie trzeba do tego wrocic ale juz w KZ jak sie spotkamy. Na razie oboje odliczamy dni!
Co do priorytetow - kazdy z nas jest inny, kazdy z nas ma inne; rowniez priorytety w zwiazku sa inne od naszych personalnych. 
Temat, ktory chcialam poruszyc z matem droga emailowa byl wazny dla mnie, uwazalam rowniez, ze mial wplyw na nasze relacje. Niestety przez to, ze nie wyrazilam sie jasniej (nie napisalam jak ta rzecz wplywa rowniez na nasz zwiazek), Matt odniosl to tylko do mojej osoby, zakwalifikowal temat jako niewazny zarowno dla zwiazku jak i siebie. Odpisal mi, ze to zbyt abstrakcyjne na emaila i pogadamy jak sie spotkamy... Oboje wyslalismy komunikaty, ktore nie zostaly zrozumiane pozytywnie i korzystnie przez odbiorce ("zbyt abstrakcyjne" to lagodne okreslenie wyrazenia uzytego przez Lubego).

***

Czlowiek uczy sie i poznaje siebie i innych cale zycie. Obym wyciagnela korzystne wnioski z powyzszego doswiadczenia!

***

P.S. Wczoraj bylo za goraco na myslenie, mozg mi sie w pracy zlasowal i jak wrocilam od domu odstresowywalam sie ogladajac serial... 

Sunday, 22 July 2012

Weekly's Evening Gratitude 08

W tym tygodniu rowniez przygotowalam sobie liste rzeczy do zrobienia. Mialam ja wpisana zarowno w duzy zeszyt jak i w program Remember The Milk. Nie udalo mi sie wykonac wszystkiego z listy, ale udalo mi sie wykonac pare rzeczy, ktore dopisalam od owej listy w momencie ich wykonywania - po prostu nie pamietalam o nich jak pisalam liste. Dzieki takiej liscie, nawet w pracy wypelnianie swych obowiazkow przebiegalo sprawniej. Bylam w stanie wiecej zrobic planujac swoje zadania. Udalo mi sie zakonczyc jeden z kursow Akademii PARP - Planowanie Wlasnej Kariery Zawodowej. Na razie poczekam z kolejnym i najpierw skoncze angielski kurs Business and Administration LVL2, ktorego ukonczylam juz tez Unit1 (zostaly jeszcze 4). Chlopak przyjaciolki dostal prace w naszym rodzinnym miescie. Spedzilam uroczy wieczor piatkowy z kuzynka i kolega, gdzie wspominalismy stare dobre czasy. Oboje powiedzieli, ze w przeciagu tego roku bardzo zmienilam sie na plus. Widac, ze rozkwitlam, stalam sie znowu pewniejsza siebie i bardziej zadowolona z zycia, szczesliwsza, otwarta, optymistyczna, spokojniejsza, mniej nerwowa i despotyczna. Ciesze sie, bo dzieki temu mam potwierdzenie iz to co robie ma sens!
 

Saturday, 21 July 2012

Feedback

W maju na blogu "Gdybym dorosla" przeczytala ciekawy post, jeg fragment pozwole sobie zacytowac:
"Informacja zwrotna to prawdziwy podarunek  dla innych ludzi – taka wiedza pomaga im sprawdzić na ile ich działania spełniają potrzeby innych i są zgodne z ich intencjami – oraz jednocześnie prezent dla nas samych – pozwala przestać czuć się ofiarą,  daje poczucie mocy i wpływu na otaczającą rzeczywistość."

Temat ciagle gdzies w glowie mi krazyl. Informacje zwrotna, mozna zarowno napisac / otrzymac w pracy jak i w zwiazkach miedzyludzkich. O ile w pracy taki feedback jest realizowany czesto droga pisemna, to w zwiazkach zazwyczaj sprowadza sie do krotkiej rozmowy o bledach, jakie popelnila druga strona. Po takiej rozmowie czujemy sie zazwyczaj zaatakowani, niepewni siebie i smutni najczesciej (jesli to my otrzymalismy taki negatywny feedback). Moim zdaniem owa informacja zwrotna, ma zarowno ukazywac pozytywne jak i negatywne zachowania danej osoby i ich wplyw na nas i otoczenie.

***

Jak pojechalam w czerwcu na urlop do domu, poprosilam swoje przyjaciolki o spotkanie - wszystkie w jednym gronie. Wyciagnelam przed nie pare kartek, kolorowych dlugopisow, pare naklejek. Poprosilam aby kazda podpisala swoja kartke, potem sie nimi wymienialysmy i pisalysmy, za co lubimy i co cenimy w danej osobie. Nie byl to czysty feedback o jakim pisala autorka "Gdybym Dorosla", bylo to jednak dosc wazne, aby uswiadomic sobie, swoje wlasne wartoci. 

***
 
Typowy feedback, w ktorym obok pozytywnych rzeczy o danej osobie, piszemy rownierz te, ktore wplywaja niekorzystnie na relacje z dana osoba, jest bardzo trudny do napisania. Jest rowniez trudny do odbioru. Mysle, ze trzeba do niego dorosnac.
Na razie ja postanowilam skupic sie bardziej na kartce z wyrazeniami wdziecznosci i milosci dla danej osoby. Bo to tez wazne, przypominac komus ile dla nas znaczy i uswiadomic mu, ze naprawde cieszymy sie z jego obecnosci w naszym zyciu. Zostalo mi jeszcze do zrobienia pare takich kartek, szczegolnie przed mym wyjazdem do KZ. Co do niektorych osob mam w glowie pustke, mam nadzieje, ze mi przyjdzie do glowy jakies pare milych slow do nich. 

Friday, 20 July 2012

Praise Yourself

Jednym z 10 Przykazan (o ktorych pisalam w jednym z poprzednich postow), jakimi dobrze by bylo kierowac sie w swoim zyciu osobistym jest wlasnie "praise yourself". 

***

to praise - verb: express warm approval or admiration of ; express one’s respect and gratitude towards (a deity), especially in song ; noun: the expression of approval or admiration for someone or something ; he expression of approval or admiration for someone or something ; tlumaczony jako "chwalic (sie)".

Chwalic / Chwalic sie -  pozytywny wydzwiek: pochwalic sie, byc dumnym z czegos, szczycic sie; slawic, aprobowac, wyslawiac, czcic; negatywny wydzwiek: wywyzszac sie, chelpic sie, afiszowac sie, popisywac sie. 

***

Wczoraj Ania Z. slusznie zauwazla, ze zbyt rzadko jestesmy z czegos dumny, chwalimy sie swoimi osiagnieciami - zarowno tymi wielkimi jak i drobnymi z zycia codziennego. Jak sama napisala w emailu:
"Moze teraz zamiast podziekowan bedziemy sie chwalic? Polacy chyba za malo sie chwala. Za duzo od siebie wymagamy... Ale nie chwala, ze wywyzszaja sie, tylko chwala w sensie pogratulowania sobie czegos i bycia dumnym ze swoich osiagniec."
Odpisalam jej na to, ze calkowicie sie z nia zgadzam i tez uwazam, ze nie potrafimy doceniac siebie, za wykonana prace. Dodalam, ze mozna polaczyc jedno z drugim - nic nie stoi na przeszkodzie... Jak mozna nie podziekowac za cos, z czego jestesmy dumni - podziekowac samemu sobie, ze udalo nam sie cos dokonac - upiec wspaniale ciasto, ukonczyc kurs, pomoc starszej pani zrobic zakupy, uspokoic dosc szybko rozhisteryzowane dziecko, dostac komplement w pracy itp... W ciagu dnia, robimy wiele rzeczy, z ktorych powinnismy byc jak najbardziej dumni. Czemu tak czesto o nich zapominamy i nie pozwalamy sobie cieszyc sie z nich?

Thursday, 19 July 2012

Opportunity

"When it is time for a new job, the opportunity presents itself easily."

***

Jedna z moich afirmacji na dzis. I chyba najbardziej trafna. Czeka mnie przeprowadzka, nowy rozdzial w moim zyciu. Czuje lek i eksytacje, strach i odwage, zal opuszczania starego i radosne oczekiwanie na nowe. Mieszane uczucia z kazdej strony. 

Pamietam jak pare miesiecy temu (jeszcze wtedy nie pisalam bloga) naprawde bylo mi w pracy bardzo ciezko, i gdyby nie to, ze musialam splacac kredyt, oraz swiadomosc, iz nie stac mnie na bycie bezrobotna, pewnie bym ja rzucila. To byly dwa ciezkie miesiace - serpien i wrzesien. Pojawila sie u nas kolejna nowa dziewczyna do pomozy przy sezonie wakacyjnym. Kolejna Litwinka. Po sezonie wakacyjnym miala zostac przeniesiona na glowne biuro. Zaczelo sie wyszukiwanie moich bledow, ciagle krytykowanie mych dzialan, rozmowy i chichoty przy mnie w innym jezyku, ewentualne glosne rozmowy, ze moze jednak "ktos inny" zostanie przeniesiony na inne biuro a nie ona, bo ona taka fajna jest itp. Napisalam w tej sprawie pismo do szefowej, w ktorej rowniez poprosilam o przeniesienie na inne biuro. Napisalam, ze czuje sie szykanowana a lubie moja prace i nie chcialabym odchodzic. Dostalam odpowiedz odmowna. Szefowa napisala, ze jestem potrzebna wlasnie tam jako polski operator i ze jedyne co ona moze zrobic w tej sytuacji, to pogadac z dziewczynami. Nie chcialam tego, powiedzialam ze sama sobie z tym poradze jakos. Po pewnym czasie dostalam sie na warsztaty psychologiczne i w me rece trafily ksiazki S.Jeffers i L.Hay. Zapoznalam sie z metoda "Act as if" oraz postanowilam ja zastosowac. W chwili obecnej, lubie swoja prace bardziej niz rok temu, lepiej dogaduje sie z dziewczynami i jak skladalam wypowiedzenie - bylo mi naprawde ciezko. Mysle ze bede za nimi tesknila. Dziwnie mi sie tak rozstawac z nimi po 3 latach (prawie - 26 listopada minelyby 3 lata)...

Boje sie, ze moge nie znalezc dobrej pracy w Kazachstanie. Dzisiejsza afirmacja po raz kolejny mi uswiadamia, ze jesli bede chciala pracowac, i praca zawodowa w Kazachstanie jest mi pisana - bede ja miala. Bedzie to praca korzystna dla mnie materialnie i zawodowo. Bede ja lubila i z radoscia bede chodzic do niej kazdego dnia. Poznam wspanialych wspolpracownikow. Zawiaze nowe przyjaznie. Czeka mnie nowy niesamowity etap w mym zyciu!
 

Wednesday, 18 July 2012

Planning and Organising

Wczorajszy caly wieczor spedzilam na organizowaniu i planowaniu paru rzeczy. Postanowilam pobawic sie tez niedawno odkryta aplikaca Remember The Milk, ktorej jeszcze do konca nie ogarniam. Powoli uswiadamiam sobie ile rzeczy mam do zrobienia przed moim wyjazdem. Zrozumialam, ze naprawde latwiej jest zaczac sobie to wszystko spisywac, aby byc pewnym, ze o niczym nie zapomne i wszystko zrobie. Postanowilam tez zaczac uzywac wiekszego organizera, zamiast kieszonkowego kalendarza. Mam zamiar kupic sobie jeden na przyszly rok, nie chce kalendarza rosyjsko-jezycznego, a wole kalendarz miec w reku bardziej, niz w telefonie czy internecie - ja naprawde lubie pisac piorem. 

***

Zadania, jakie mam do wykonania przed wyjazdem: 

- znalezc miejscowke dla paru swych rzeczy (za duzo aby wyslac do rodzicow w Polsce, za malo aby zostawic w platnym magazynie, nie mam jak wziac ich do Kazachstanu) ; 
- zrezygnowac z papierowych wyciagow bankowych i moze zmienic adres na inny ; 
- przetlumaczyc swoje CV na jezyk rosyjski i polski - mam dobre CV po angielsku, chcialabym rowniez miec je na podobnym poziomie w jezyku polskim i rosyjskim ; 
- zrobic sobie ogolne badania przed wyjazdem - czy jestem zdrowa ; 
- przygotowac paczke do Polski z paroma rzeczami, ktorych od dawna nie potrzebuje a moga sie przydac mamie czy siostrze (np. komplet poscieli, reczniki itp) czy mi, jak przyjade do Polski na urlop (ciepla kurtka, obcasy, pare ciuchow itp) ;
- powoli pakowac swoj dobytek w kartony, aby lepiej sie zorientowac ile tego tak naprawde jest ; 
- wyrzucic rzeczy stare i zniszczone, ktore do niczego sie nie przydaja a zagracja tylko miejsce ;
 - zorganizowac sie z zaproszeniem, wiza, biletem .
 

Tuesday, 17 July 2012

Heal Your Body - Teeth and Gums

Dziasla i zeby sa odpowiedzialne, za nasze decyzje. Kiedy dzieje sie cos z nimi niedobrego z regoly oznacza to, iz nie jestesmy zadowoleni z podjetych wczesniej postanowien, nie mozemy ich wlasciwie uzasadnic. Problemy z dziaslami - krwawienia czy zapalenia - przypominaja nam, iz nie wiem czego chcemy od zycia. Problemy z zebami, czy problemy z wyrznieciem sie zeba madrosci, zazwyczaj towarzysza nam, kiedy zbyt dlugo jestesmy niezdecydowani, kiedy nie pozwalamy sobie na stworzenie wlasciwej przestrzeni psychicznej w celu przemyslenia, zanalizowania dzialan i zbudowania ich trwalej podstawy. 

*** 

Afirmacje, mogace pomoc w ulozeniu tego aspektu naszego zycia: 

Ufam, ze moje dzialanie zawsze jest wlasciwe. 
Jestem osoba zdecydowana. 
Doprowadzam do konca swoje dzialania i wspieram siebie miloscia. 
Odrzucam wzorzec powodujacy moje niezdecydowanie, jestem spokojny. 
Harmonia i spokoj, milosc i radosc sa wokol mnie i we mnie.

I know my desisions are good for me and I am at peace with them. 
My decisions benefit me in all ways. 
I always can take good action in my life. 
 

Monday, 16 July 2012

Weekly's Evening Gratitude 07

Wiem, post mial byc wczoraj, ale wylecialo mi z glowy. Zaczelam robic rachunek sumienia i zapomnialam napisac o nim glosno...

Moje podsumowanie tygodnia... Widze, jak latwo jest wybic sie z rytmu. Widze tez, ze jesli nie przeznacze odpowiedniego czasu na odpoczynek, relaks, slodkie nic-nie-robienie w swoj dzien wolny (bez wyrzutow sumienia), to nie bede potrafila sie skupic przez caly tydzien na swej pracy, bo ciagle bede zmeczona i bede chiala odpoczac. Moje doswiadczenie z lista spraw do zalatwienia w tym tygodniu pokazuje mi, ze nie jest dobrze trzymac liste w zeszycie pod lozkiem. Trzeba bedzie ja bardziej na wierzch wywalic. 
Z zaplanowanych rzeczy trzymalam sie tylko codziennych postow na blogu oraz porannych i wieczornych medytacji. Nie usiadlam do ani jednej sesji z kursu, nie zrobilam ani jednego dzialu. Poczytalam troszke ksiazki o wyrazeniach w jezyku angielskim. 
Jakie sa plusmy minionego tygodnia? Spedzilam dwa urocze wieczory ze znajomymi. We czwartek wyszlam z kolezanka z pracy do eleganckiej restauracji, nie ubrane zbyt elegancko, ale dzielnie udawalysmy ze nie zauwazamy tego. W piatek namowilam kolezanke-nie-z-pracy na sprobowanie czegos nowego i bylysmy w zajefajnej egipskiej restauracji z przepysznym zarelkiem! Dawno nic tak dobrego nie zjadlam, a drinki - niebo w gebie!!! Oba wieczory byly super i dobrze sie bawilam. Co prawda potem pierwsza polowa dnia w sobote byla dosc ciezka i czulam sie jakby mnie czolg przejechal ale dalam rade. 
Matt byl mily i jak zwykle staral sie o mnie pamietac. Wczoraj czytajac rozdzial o smianiu sie jak najczesciej, mialam ochote napisac ze ostatnio w ogole sie nie smieje, po czym sobie przypomnialam jak Matt mnie rozbawial jak gadalismy na Skypie - stroil durne miny i udawal, ze z nim wszystko w porzadku. Lubie, kiedy mnie rozsmiesza.

Dziekuje za ten tydzien. Mimo iz nie udalo mi sie wykonac za wiele z mego plany 7-dniowego, widze juz gdzie leza me slabsze strony i mam szanse w tym tygodniu na poprawe. Ciesze sie z tego.