Monday, 22 October 2012

Weekly's Evening Gratitude 17

Normalnie te tygodnie mijaja zabojczo. Jeden za drugim dosc szybko. Nawet sie nie obejrzalam a tutaj kolejny sie skonczyl. 

Co dobrego? Wiele fajnych rzeczy. 
Spadl pierwszy snieg w Almarasanie. Wygladal slicznie i uroczo - rankiem jak musialam wyjsc na dwor juz tak fajnie nie bylo ale to dlatego, ze nie jestem przygotowana jeszcze na taka pogode - nie mam cieplych butow i kurtki, nie mowiac juz o czapce i rekawiczkach. 
Bycie slomiana wdowa pozwolilo mi na wiele fajnych rzeczy, w tym najwazniejsza - sluchanie rankiem Radiowej 3. Lubie sluchac tej stacji wlasnie rankiem, a za bardzo nie moge, bo Matt polskiego nie rozumie i nie chce sluchac. Poza tym, moge sobie chodzic caly dzien z tlusta Mascia z Witamina A i sudokremem na buzi i nie przejmowac sie kto i jak mnie zobaczy, bo nikt nie zobaczy. Moge tez w koncu zrobic wieksze porzadki i przeprowadzic mala reorganizacje domowych rzeczy, bo Luby nie bedzie mi w tym przeszkadzal. Moge w koncu pograc sobie spokojnie w swoje gry, nie slyszac jego komentarzy, ze "moglabym zajac sie czyms bardziej produktywnym" w czasie, kiedy on sam sobie siedzi i pogrywa na swym iPadzie. 
Udalo mi sie znalezc fajnego bloga o domowych sposobach na ladna cere czy rece. Sa to proste recepty "dla leniwych" i zawsze czegos takiego szukalam i ciesze sie, ze w koncu udalo sie znalezc. 
Ciesze sie, ze udalo mi sie spotkac z Natalia i Emilijanem. Bylo fajnie i milo, nowe pomysly, dobre rady. Udalo mi sie kupic nowa ksiazeczke dla siebie, oraz kalendarz dla Sholpan - taki maly organizer. Sama podrozowalam tez metrem - trafilam na stacje z roznych czesci miasta, co przy mojej orientacji w terenie jest cudem. Bardzo sie ciesze ze udaje mi sie powoli opanowywac publiczne srodki transportu. 
Powoli organizuje sobie prace nad nowym wydaniem gazetki. Na razie zbieram informacje i zdjecia. Kolekcjonuje. W przyszlym tygodniu zajme sie ukladaniem i sortowaniem wszystkiego. Ciesze sie, na sama mysl o tym. Bardzo mi sie podoba ta praca. 
Zanim zostalam slomiana wdowa, spedzilam pare uroczych chwil z Mattem. Bylismy na milym krotkim spacerze, na smacznym jedzonku i kawie, spedzilismy pare milych chwil w domu. Dziekuje za jego czas, poczucie humoru i mile slowa. Dziekuje za jego sms z Dubaju, ze teskni. 
Dziekuje za to, ze mam co jesc, gdzie spac, ze moge widziec i ogladac filmy, ze moge sluchac dobrej muzyki. Dziekuje za to, ze mam dwie nogi i moge chodzic. Cieszie sie, ze mam dwie rece, dzieki ktorym moge pisac i malowac. Dziekuje za wszystko co otrzymuje! 


Friday, 19 October 2012

Character Strengths

Dzisiejszy moj post odnosi sie do tego, co pare dni temu znalazlam na blogu Happyholic, przy poscie "Odkryj piec najlepszych cech swojej osobowosci". Jest na nim link do pewnej stronki, ktora zajmuje sie przeprowadzaniem badan nad pozytywnym mysleniem, poziomem zadowolenia i szczescia w naszym zyciu i tego typu rzeczy. Czesc testow jest w fazie badan, znaczy sie rozwiazujac go bierzesz udzial w badaniu, wyniki jeszcze nie sa opublikowane. Jest jednak pare testow, ktore to juz maja za soba i rozwiazujac je otrzymujemy wynik. Jednym z nich jest test na nasze mocne strony. Z wynikami mozna sie zgodzic lub nie. Daja wiele do myslenia. Stronka nazywa sie po prostu "Authentic Happines".  Po wstepnej rejestracji mozna przystapic do rozwiazywania testow. 
Oczywiscie glownym testem na dzien dzisiejszy stal sie "VIA Survey of Characters Strenght". Do rozliczenia jest 24 cech i zdolnosci. Wynik troszke mnie zdumial i wciaz mysle nad jego rozwiazaniem. Oczywiscie mam zamiar popracowac nad swoimi slabymi stronami i wziac udzial w tescie za jakis czas. 

Wyniki testu nas cechami swojej osobowosci: 

3 Najsilniejsze Cechy: 
Wdziecznosc (w sumie mnie nie dziwi bo w chwili obecnej jak zaczne wyliczac za co moge byc wdzieczna to nie przestane)
Entuzjazm i zyciowa energia (ogolnie jestem optymistyczna osoba)
Praca zespolowa i lojalnosc (a tutaj sie lekko zdziwilam bo w pracy zespolowej najbardziej lubie rzadzic, ale lojalna to jestem bardzo)

3 Najslabsze Cechy: 
Odwaga i mestwo (to mnie nie dziwi - byle pajak doprowadza mnie do ataku paniki i placzu)
Samokontrola (rowniez nie jestem zdziwiona bo to emocje mna rzadza)
Pracowitosc i wytrwalosc (i tutaj nie ma duzego zaskoczenia, blog to pierwsza rzecz jaka zajmuje sie tak dlugo - poza pozytywnym mysleniem i afirmacjami, mam wiele zaczetych i nieskonczonych projektow)

3 Cechy nad ktorymi chce popracowac najpierw: 
Pracowitosc i wytrwalosc
Duchowość, poczucie celu i wiara (o ile wierze w Boga, wiem, ze wszsytko zawsze bedzie dobrze, to nie potrafie odnalezc swego celu w zyciu i nie wiem, kim chce byc ani co robic)
Samokontrola

A jak wasze rezultaty? 




Monday, 15 October 2012

Backup Plan

Ostatnio uswiadomilam sobie, jak niewiele z nas posiada plan zapasowy. Chodzi zarowno o powazne psrawy - na wypadek pozaru, trzesienia ziemi czy innej katastrofy, jak i mniej powazne - brak pradu czy internetu. 

W chwili obecnej miejszkam w rejonie, gdzie trzesienia ziemi, pozary, lawiny blotne w pewne sezony sa dosc regularne. Uswiawomiono mi, ze w zaden sposob nie jestem na to przygotowana. W domu mieszkam razem z Mattem. Powinnismy miec przygotowane dwa plecaki oraz torbe medyczna. W plecakach powinien byc zapas wody na 2-3 dni, jedzenie w puszkach czy susz, suszone owoce (dobre zrodlo cukrow). W torebie medycznej - bandaze, srodki antyseptyczne, antybiotyki, leki przciwbolowe itp. Do tego w domu powinnismy miec zgromadzone produkty na 7 dni, w razie gdybysmy zostali odcieci od miasta. Nie mamy nic z tego. W tym tygodniu postaram sie o to zadbac. Mam nadzieje, ze mi sie uda. 

Mieszkam w rejonie, gdzie brak pradu, cieplej wody i internetu sie zdarza, srednio raz w tygodniu. Przez poprzednie 7 dni, problem ow pojawil sie w dosc specyficznej formie - przez 3 dni na przemian brakowalo jednej z wyzej wymienionych rzeczy. Spowodowalo to maly chaos, na ktory nie bylam supelnie przygotowana. Nie potrafilam sie odnalezc w tym, ze swoja lista rzeczy do zrobienia, szczegolnie ze owa lista byla w wysokim stopniu uzalezniona czy od internetu czy od pradu. Efekt byl taki, ze zdecydowana wiekszosc zadan, jaka przygotowalam sobie na ten tydzien, nie zostala wykonana. I to moje kolejne zadanie na dany tydzien - poza projektem "30 Days To change". Do tego siedzialam po ciemku w mieszkaniu przez godzine, bo oczywiscie swieczek nie mamy. 

Wiem, ze wiele z Was moze myslec, iz takie problemy was nie dotycza, wyobrazcie jednak sobie, ze cos sie dzieje i jak jestescie na to przygotowani? Wyobrazcie sobie, ze powtarza sie scenariusz I i II wojny swiatowej. Musicie opuscic swoje miejsce zamieszkania natychmiast! Jak jestes na to przygotowany? Owszem, nikt sie nie spodziewa wojny. Zyjemy w bezpiecznych i cywilizowanych czesciach swiata. Zapewne to samo mysleli nasi przodkowie dzien przed wybuchem wojny. Do tego moze sie zdarzyc czy pozar w mieszkaniu czy wybuch gazu i caly blok, osiedle jest ewakuowane i nie masz czasu zabrac najpotrzebniejszych rzeczy. Kiedy taki plecak jest przygotowany jest znacznie latwiej opuscic mieszkanie. Ja wiem, ze to moze sie wydawac strasznie odlegle - ale przynajmniej raz w tygodniu pozar czy wybuch gazu w wiekszej miejscowosci. 

Nie wiem jak Wy, ale ja postanowilam sie zabiezpieczyc kazda ewentualnosc. Czy to bedzie tylko brak pradu i internetu, czy wiekszy kataklizm. Plan zapasowy dobrze jest miec. Niewazne czy to tylko uaktulanienie tygodniowego planu z zdaniami do zrealizowania, czy przygotowanie plecaka "ratunkowego".  Bede przygotowana majac nadzieje, ze to nigdy mi sie nie przyda... 


Sunday, 14 October 2012

Weekly's Evening Gratitude 16

Tygodnie mijaja szybko - jeden za drugim. Ten nie nalezal do zbyt owocnych przez moje wlasne zaniedbanie. Z regoly staram sie przygotowac plan zadan na zblizajacy sie tydzien. Nie rozbijam tego dokladnie na poszczegolne dni, bo po prostu dosc czesto nie wiem, co bedzie jak wstane rano (jesli zaplanuje do miasta pojechac, a okaze sie ze samochodu nie ma itp). W tym tygodniu czekala mnie dosc przykra niespodzianka. Przez prawie 4 dni, na przemian przepadal to prad to internet. Uswiadomilam sobie, ze wiekszosc zadan jakie planuje sa zwiazane wlasnie z elektrycznoscia albo internetem. Kiedy ich zabraklo, nie mialam przygotowanego zadnego planu zapasowego, nie potrafilam zatem zajac sie czyms produktywnym. Owszem udalo mi sie zrobic duzo, ale wiekszosc rzeczy w mym tygodniowym spisie "To do" zostala dzis brutalnie przekreslona na czerwono. Mam nadzieje, ze od dzis uda mi sie rowniez organizowac sobie "plany zapasowe". 
Co pozytywnego mnie spotkalo w tym tygodniu? 
Udalo mi sie porozmwiac z Anna W, z ktora dawno nie mialam okazji poplotkowac i bardzo mnie cieszy, ze w koncu nam sie udalo. Fajnie bylo spotkac sie po tak dlugim czasie z Timurem. To bylo mile popoludnie i dziekuje za nie. Przyjemnie bylo rowniez znowu spotkac sie z Sholpan - udalo nam sie znalezc calkiem przyjemna i tania knajpke z naprawde dobrym jedzeniem, z czego obie jestesmy bardzo zadowolone. Milo spedzilam czas z Emilem, choc moglby chlopak wolniej chodzic bo jak przychodzi nam sie gdzies przejsc cos zalatwic to ledwo zipie. Dziekuje za kazde to spotkanie i bardzo ciesze sie, ze do nich doszlo. 
Dziekuje za sliczna pogode, dobra kawe, pozywienie, lemioniade, rybe, herbate. Ciesze sie, ze udaly sie zakupy zrobione z Mattem. Lubie spedzac z nim czas ogladajac film, grajac w Scrabble czy spacerujac. Nawet teraz fajnie jest - ja sobie pisze, on siedzi obok gra w gierke. 
Dobrze czasem, kiedy idzie cos nie po naszej mysli. Mozemy wtedy przeanalizowac nasze poczyniania i postarac sie je naprawic. 
Ciesze sie, ze moja stronka ma juz ponad 3000 wyswietlen. Dziekuje za kazda odwiedzajaca osobe. Ciesze sie, ze moje posty sa czytane. Mam nadzieje ze ludzie, ktorzy tutaj zagladaja, znajduja choc czesc odpowiedzi na swe pytania. 
Podsumowujac, moze nie wykonalam wiekszosci zaplanowanych rzeczy, ale dostalam mila lekcje, kolejne nowe doswiadczenie - organizowac "plan zapasowy".... 


Sunday, 7 October 2012

Weekly's Evening Gratitude 15

I minal kolejny tydzien. 
Byl to tydzien kiedy podjelam sie nowego wyzwania "30 Days To Change", o ktorym pisze na innej stronie tego bloga. Jestem zadowolona z efektow. 
Byl to tydzien, kiedy spedzilam urocze chwile z Mattem i dziekuje mu za nie bardzo. Ciesze sie, ze nie marudzil kiedy poprosilam go aby przejechal sie ze mna malym almatynskim metrem (7 stacji), tak po prostu aby je zwiedzic. Bylismy tez w restauracji na milym obiedzie, czy spedzalismy dzien w domu grajac w Scrabble. 
Dziekuje ze udalo mi sie zlozyc gazetke "Apple Bits" w terminie i wyslac ja do druku. Ciesze sie, ze moja praca podobala sie czlonkiniom klubu. Dziekuje za kazdy komplement skierowany pod moim adresem a zwiazany wlasnie z wykonana przeze mnie gazeta. Ciesze sie, ze poszlam na Event zorganizowany przez nasz klub. Dobrze sie bawilam i milo spedzilam czas. 
dziekuje za pomoc, jaka Natalya mi ofiaruje. Przetlumaczyla mi moje CV na rosyjski, pomogla mi odnalezc adresy agencji rekrutacyjnych i nawet przesla sie ze mna do dwoch. Dziekuje bardzo za jej czas i uwage, jaka mi poswiecila. 
Ciesze sie, ze mam tutaj paru przyjaciol, z ktorymi moge sie spotkac i porozmawiac, wypic kawe czy goraca czekolade. Dziekuje ze znajduja dla mnie czas. 
Ciesze sie, ze termin ukonczenia kursu sie zbliza. Dziekuje za pomoc Matta w pisaniu zaliczenia na Unit 4 kursu. Zostal mi tylko Unit 5 do 17 pazdziernika oraz musze jak najszybciej poprawic i odeslac Unit 3, ktory mi zostal zwrocony przez uczelnie do korekty. 
 Naprawde dziekuje za wszystko co mnie spotkalo w tym tygodniu. Ciesze sie, ze udalo mi sie zalatwic tyle spraw i wydaje mi sie ze to glownie temu, iz zaczelam sobie wszsytko wypisywac w kalendarzu, codziennie sprawdzac co mam do zrobienia i wykreslac co juz zrobilam. Oby nastepny tydzien byl rownie owocny jak ten. 

Wednesday, 3 October 2012

Summary 08

Czas na podsumowanie minionego miesiaca. Jestem z niego zadowolona. 

Wydaje mi sie, ze coraz wiecej zadan zaplanowanych i spisanych zaczynam wypelniac. Dzieki kalendarzowi mam pewne sprawy pod kontrola i o nich nie zapominam. Naprawde, jeszcze pare miesiecy temu nie sadzilam, ze pisanie tygodniowej listy rzeczy do zalatwienia tak ma duzy wplyw na nasza mobilizacje, nasze mozliwosci i dzialanie. Kiedy sobie przypomne nowa rzzecz do wykonania, lub kiedy pojawi sie cos nowego do wykonania, staram sie od razu to zapisac w kalendarzu i zeszycie (kalendarz zawsze biore ze soba ale wszystko pisze tu w skrocie, w zeszycie spisuje wszystko bardziej szczegolowo). Jestem naprawde zadowolona z faktu, ze przy coraz wiekszej ilosci rzeczy pod koniec tygodnia moge postawic zielony haczyk jako wykonane. 

Podoba mi sie fakt, ze poszerzam swoja strefe bezpieczenstwa. Przez ten miesiac robilam wiele rzeczy, o ktorych wczesniej nie mialam pojecia. Moze wymienie tylko dwie najwieksze. 
Byla to jazda autobusem w nowym kraju. Tutaj Kierowca informuje pasazerow na jakiej ulicy sie znalezli i jaki jest przystanek. Kirowca czasem zatrzymuje sie tez na srodku ulicy aby wziac nowego pasazera, ktory nie zdazyl na przystanek. 
Kolejna nowa rzecza jest edytowanie, redagowanie miesiecznika. Naprawde mialam z tym ubaw i bardzo sie ciesze, ze tak latwo i sprawnie mi to poszlo. Oczywiscie okazalo sie, ze znalazlo sie pare bledow, ale to moja pierwsza gazeta. Kolejna na pewno bedzie lepsza. 

Uswiadomiono mi, ze nie tylko ja potrzebuje Time Alone. Bardzo sie z tego ciesze. Postaram sie o tym pamietac i to szanowac. Mysle ze to wazne zarowno dla mnie jak i osob mnie otaczajacych. Nie wiem czemu jakos nie pomyslalam o tym, ze Luby rowniez potrzebuje czasu dla siebie, swoich mysli. Moze uwazalam, ze skoro ja rano wychodze do miasta to on wlasnie wtedy ma ten czas dla siebie, a on te pare godzin po prostu spal dalej i nie bral tego pod uwage jako swoj czas dla siebie. 

Podsumowujac, jestem zadowolona z minionego miesiaca. Uwazam, ze sporo udalo mi sie wykonac i zrobic. Mam nadzieje, ze kolejny miesiac, w czasie ktorego postanowilam zrealizowac projekt "30 Days To Change" bedzie rownie radosny i satysfakcjonujacy. 

Tuesday, 2 October 2012

My Article in Apple Bits


Ponizej prezentuje swoj artykul, jaki napisalam do edytowanego przeze mnie mieciecznika Almaty International Women's Club - Apple Bits. Wydaje mi sie, ze nie ma tu nic czego byscie juz nie znali z mych postow, ale moze bedzie milo przypomniec. 
Caly miesiecznik, mona znalezc na stronie Klubu, niestety jest dostepny tylko dla czlonkow. Mysle, ze to jedna z wad strony, ze wiele informacji jest tylko dla czlonkow. 
Oczywiscie poniewaz wszystkie kobiety mowia po angielsku, caly miesiecznik jak i strona sa rowniez w tym jezyku! Milego czytania!

***

Positive Thinking and the use of Positive affirmation

I am sure  everyone has heard about positive thinking and positive affirmation and perhaps others are also practicing it. Many may just smile at this moment and think that this is not serious, not necessary, it is childish, funny or whatever. I am writing  the short article about positive thinking because I would like to share my own personal experience and  interest  in the use of Positive affirmation and how it  has changed my life. I hope you will like it!  
A positive affirmation can be a simple or more complex  sentence or saying  that never includes “no” or “not” . Some examples are "I have the power to make changes" , "My positive thoughts create a positive life" or "I am a miracle worker". There are many good examples on these websites — http://www.louisehay.com/affirmations/  or http://www.susanjeffers.com/home/affirm.cfm)
 I started practising positive thinking and positive affirmation one year ago completely accidentally (but it is another story to tell). Now I feel as if it has changed my life!  I cannot imagine my day without it and try to practice positive affirmation all day every day. 
I’ve bought  affirmation cards (I have already three small boxes with about 60 affirmation cards in each) and every singe morning I pick up one card, read it (loudly  or quietly)  at least 10 times. Sometimes I am still repeating it in my mind when I do my hair,  brush my teeth or make morning tea.  
It is amazing how much this has changed  my life! Every day I take one card from the boxes I have. I put the card into my calendar, book or wallet to take with me. Sometimes when I am in a hurry  I forget to take a new card.   Now that I have become familiar with affirmations from websites or the boxes, I can  think of new affirmations when I have forgotten to take a new card with me. 
When I feel bad, or really stressed I  say words like this to myself : “All is well and it is all happening for my highest good”, or simply “I can handle it” or one of my favourites “I am powerful and I am loving and I have nothing to fear”. Sometimes it takes me 5, sometimes 20 minutes to calm down. But I really like and enjoy it. 
When I change my way of thinking I become person who can be really happy about  small things, which normally no-one  would notice. I become more peaceful, organized, in harmony with my life and a kind human being. I smile more than I used to and I have stopped moaning all the time.  (which is I think typically  Polish — moaning about job, life, friends, partners, children etc.). I have started to enjoy my life. I have started to do things I would never thought I would be able to do - I decided to came to Almaty, Kazakhstan from London, I decided to join AIWC, and to volunteer to become  the editor for Apple Bits.
With the help of positive affirmation I am not afraid of new things and I am enjoying doing them. 
Of course sometimes I still have some bad moments, scary thoughts, and times when I would prefer to stay  in bed all day, sleeping and barking at everyone, but this is only a small part of my life now and I know, it won’t grow any bigger! 

EB

“Happiness is something that I am and it comes from the way I think!” 

Sunday, 30 September 2012

Weekly's Evening Gratitude 14

To byl pracowity tydzien. Nastepny zapowiada sie rowniez podobnie. Co udalo mi sie osiagnac podczas minionych 7 dni? Mysle, ze wiele. Zlozylam prace zaliczeniowa Unitu4 kursu, moge miec tylko z nim problemy bo pomylilam daty. Bylam pewna iz mam zlozyc do 26 a okazalo sie, ze termin byl do 21, ja zlozylam prace 25 wrzesnia. Dzis skonczylam skladanie gazety Apple Bits dla Almaty International Women's Club. W 6 dni przygotowalam 32 strony miesiecznika. Napisalam ladny tekst o pozytywnym mysleniu, ktory sie w nim tez ukaze. Za pare dni sie nim pochwale. 
Mysle, ze to byl nie tylko pracowity tydzien, ale tydzien sukcesow. Praca nad gazeta naprawde mi sie podoba i czuje sie swietnie w tym, do tego zaliczony (mam nadzieje) kolejny dzial kursu, napisany maly artykul i to w dodatku po angielsku! Ciesze sie, ze udalo mi sie tyle osiagnac. Dziekuje za wolny czas jaki moglam na to poswiecic i za dobra zabawe, jaka przy tym mialam. Ciesze sie rowniez, ze udalo mi sie z kursem. Bylo tez latwo i przyjemnie. 
Dziekuje rowniez za czas, ktory moglam poswiecic na napisanie zaleglych emaili do znajomych. Ciesze sie, ze udalo mi sie wstawic pare nowych zdjec na FB z paru ostatnich tygodni. Bardzo milo wspominam spotkanie ze znajomymi z KZ, fajnie bylo ich zobaczyc - jakos w poprzednim tygodniu nam sie to nie udawalo. Do tego moge sie pochwalic nowym nabytkiem w szafie. Kupilam sobie ladne czarne pantofelki na platformie i stwierdzam, ze wygodnie sie w nich chodzi. Dziekuje za to, ze mam na takie wydatki i wyjscia pieniadze. 
Mialam male nieporozumienie z Lubym, ale udalo nam sie je sobie wyjasnic i ciesze sie z tego. Dziekuje, ze Matt umie powiedziec "przepraszam". Ciesze sie, ze moglismy spedzic razem caly dzisiejszy dzien i ze wczoraj zabral mnie na randke (poszlam w moich nowych pantofelkach). Bylo naprawde super. Dziekuje za to, ze jest inteligentny, oczytany, czuly i kochajacy. kazdy czasem popelnia bledy i ma zle dni.

"I forgive and I am forgiven."

Teraz juz pozno i pora zakonczyc dzien czyms milym jak napisala i polecila E.w swym najnowszym poscie: 

Czas zacząć walkę z odkładaniem od prostej zmiany. Zamiast planować, że jeśli się uda zrealizować zadanie, pozwolimy sobie na coś ekstra, zaplanujmy najpierw tę ekstra rzecz. Dzisiaj proponuję małą modyfikację - Kończ dzień czymś co lubisz. Zrób eksperyment: zasady są proste:
*na każdy wieczór najbliższego tygodnia zaplanuj ciekawe nagrody dla siebie - może to być spotkanie ze znajomymi, wyjście do kina, romantyczny spacer lub późne zakupy. Cokolwiek, co sprawi Ci przyjemność i sprawi, że z niecierpliwością będziesz oczekiwać końca dnia.
I tak ide robic sobie smaczna kolacyjke, po ktorej obejrze z Mattem jakis mily film i pojdziemy spac jak przystalo na grzeczne dzieci o normalnej porze. 


Thursday, 27 September 2012

Time Alone

O roznych aspektach naszego zycia, ktore dobrze by bylo uwzgledniac, juz pisalam w poscie Whole Life Grid. Dzis chcialabym sie skupic na jednym polu - Time Alone. W swym poscie napisalam, jak on dla mnie wyglada 
"Ciesze sie kazda chwila, jaka spedzam sama, nie marudzac, ze nie mam do kogo sie odezwac, ani nie mam sie czym zajac. Zawsze wiem co moge zrobic z czasem, ktory posiadam tylko i wylacznie dla siebie. Nigdy nie nudze sie sama ze soba."
Dzis uswiadomilam sobie, ze nie chodzi tylko o moj czas dla siebie. Przeciez moj Luby tez tego potrzebuje! A ja strzelilam focha o to, ze on chcial i chce spedzic troszke czasu z dala ode mnie. Faktem jest, ze Luby nie zakomunikowal tego od razu. Nasz sposob rozmawiania czasem ... jest absolutnie zaprzeczeniem wszystkiego. 
Kiedy Matt wczoraj powiedzial, ze dzis ma wolny dzien, ja zalozylam, ze spedzimy dzien razem - lezenie w lozku do pozna, jakies sniadanie, zakupy, lazenie po sklepach, moze jakas kawa gdzies itp. Rano jak wstalam i sie wykapalam, umalowalam, on sie zapytal czy gdzies wychodze. Zdziwilo mnie to lekko i tylko odpowiedzialam pytaniem czy on by chcial abym gdzies wyszla. On odparl "nie". Zrobilam nam sniadanie i zapytalam sie czy mozemy dzis pojechac na zakupy bo pare produktow sie skonczylo itp.Wywiazala sie mniej wiecej taka rozmowa: 
Ja: Matt, chcialabym kupic pare rzeczy, mozemy pojechadz dzis na zakupy? O ktorej by Ci bylo wygodniej? 
Matt: Zrob mi liste, pojade sam. Polaze sobie po centrum handlowym, popatrze na ludzi, zjem swoje sushi, moze potem skocze do kafejki internetowej i wroce za pare godzin. 
Ja: ? Myslalam ze pojedziemy razem, ja tez bym chciala wyskoczyc gdzies na kawe i polazic po centrum handlowym, popatrzec sie na wystawy. Myslalam ze dzisiejszy Twoj dzien wolny spedzimy razem.
Matt: Przeciez spedzamy, zjedlismy razem sniadanie, lezymy w lozku, rozmawiamy. Ja chce troszke czasu dla siebie, posiedziec, pomyslec, poczytac o polityce i ekonomii, nie myslec o Twoich potrzebach, bo zaraz na bank bedziesz miala 100 uwag czy pytan. Chce odetchnac. 
Ja: To dlaczego nie powiedziales mi tego wczoraj, bym sobie zorganizowala jakies wyjscie do miasta, a nie siedziala w domu jak cwok. Ja tez bym poszla sobie gdzies, Ty bys poszedl sobie gdzies. Teraz Ty bedziesz zazywal atrakcji a ja bede siedziec jak debil w domu (juz nie dodalam, ze mam duzo roboty przy kompie w zwiazku ze skladaniem gazety...). Dlaczego nie powiedziales rano jak sie Ciebie spytalam czy chcesz abym wyszla z domu!
Matt: Bo chcialem zjesc z Toba sniadanie, lubie to robic, ale dzis moj dzien wolny po 9 dniach z Gerejem (jego podopieczny) i chcialbym odpoczac od jego i Twojej obecnosci... Pobyc sam ze soba ze swoimi myslami. 
Mysle ze dalej nie musze pisac. Ja sie obrazilam, ze nie chce ze mna spedzic czasu, wyjsc na spacer, kawe itp. On sie wsciekl ze wszystko ma byc tak jak ja chce, ze musi mi sie ze wszystkiego tlumaczyc i ze ja sie obrazam bo on chce spedzic troszke czasu ze soba. Uswiadomilam sobie, ze tak jak ja mam czas dla siebie - bardzo czesto zostaje w domu wtedy, kiedy Matt idzie pracowac popoludniami do chlopca, ja moge robic co mi sie podoba w domu - nalozyc maseczke na buzie, poczytac, poogladac co chce. Ja mam swoj Time Alone ale Matt nie bardzo. Jesli ja wyjde gdzies z domu rano, on najczesciej spi wtedy jeszcze przez jakies 3 godziny, potem wstaje, bierze prysznic i wychodzi do chlopca, wraca wieczorem i spedza ze mna wieczor. Jest mi przykro ze wykazalam takie niezrozumienie dla niego. Jest mi rowniez przykro, ze on nie uznal to za wazne powiedziec wczesniej mi o tym. Ja bym wtedy wyszla sobie gdzies na kawe z radoscia rankiem i wrocila poznym popoludniem aby popracowac nad gazeta. Ja bym spedzila mily dzien, a i on mialby swoj czas dla siebie. A tak, oboje sie niepotrzebnie zdenerwowalismy... 

Time Alone jest nie tylko potrzebny mi, ale moim bliskim - Lubemu, Rodzicom, Siostrze, Przyjaciolom. Postaram sie bardziej o tym pamietac i to cenic. To wazne zarowno dla nich jak i dla mnie... 

Sunday, 23 September 2012

Weekly's Evening Gratitude 13

Mam wrazenie, ze ten tydzien minal zdecydowanie szybciej od pozostalych. Spowodowane jest to zapewne faktem, ze od srody przyjezdzam do domu tylko spac. 
We srode caly dzien mialam zajety przez rozne spotkania zwiazane z Almaty International Women's Club. Wyszlam z domu kolo 9 i wrocilam kolo 18. Bylo super i swietnie sie bawilam. Naprawde podoba mi sie to co robie w tym klubie. Mysle ze ja i gazeta ansza bedziemy sie swietnie dogadywac. 
Potem we czwartek przyleciala kolezanka, z ktora spedzilam cudne 3 dni. Bylo super i strasznie sie ciesze, ze sie spotkalysmy. Robilysmy niewiele - zwiedzalysmy Almaty, bawilysmy sie, jadlysmy, gadalysmy. Czulam sie naprawde jak na wakacjach i bardzo jej za to dziekuje. BB jest przesympatyczna, pewna siebie, zabawna i inteligentna kobieta. Ciesze sie, ze ostatnio mam okazje poznawac coraz wiecej takich ludzi - rowniez moi znajomi z KZ sa pewni siebie, zdecydowani, smialo dazacy do celu. To niesamowite. I nagle dociera do Ciebie, ze Twoja zmiana zaczyna naprawde miec wplyw na ludzi Cie otaczajacych! Kiedy ja stalam sie bardziej pewniejsza siebie, weselsza, spokojniejsza - wokolo mnie zaczynaja sie pojawiac podobni ludzie jak grzyby po deszczu! 
Ciesze sie, ze pogoda dopisuje - dzieki niej moglam pojsc na spacer z BB po centrum miasta, moglam pojechac w gory na kawe (doslownie - okazalo sie ze jednak wyciagi jeszcze nie funkcjonuja, wiec wypilismy kawe i wrocilismy do centrum), moglam umyc szybe w sypialni. Pogoda jest cudna - robi sie juz coraz chlodniej, ale wciaz jest slonecznie, jasno, a drzewa zaczynaja przybierac wprost niezwykle kolory! W drodze w gory nie bylam w stanie prowadzic konwersacji bo po prostu to, co widzialam przez okno samochodu bylo zachwycajace! Strasznie przypominalo mi moja piekna polska jesien z czasow dziecinstwa... 
Naprawde, miniony tydzien byl przesliczny! Na ten tydzien mam zaplanowane pare ambitnych rzeczy, mam nadzieje ze wszystkie uda mi sie wykonac! 

Sunday, 16 September 2012

Weekly's Evening Gratitude 12

Kolejny bardzo pozytywny tydzien za mna. Moge podziekowac za wiele rzeczy. Ciesze sie, ze nowi znajomi znajduja czas aby ze mna spedzic pare godzin, pore obiadowa, czy nawet pol dnia. Ciesze sie, kiedy mozemy sobie razem usiasc i polotkowac. Dziekuje za pomoc, jaka mi okazuja - czy przy pokazaniu gdzie poczta, czy przy zalozeniu skrytki pocztowej, przetlumaczeniu CV na rosyjski, czy zakupie spodni, wyjasnieniu zawilosci jezykowych. Ciesze sie i dziekuje rowniez za kazdy otrzymany komplement - czy to od swojego Lubego, kolegi, kolezanki, nie za bardzo znanej osoby. Ciesze sie, ze tyle rzeczy dzieje sie wokolo mnie, ze moge zajac rece i umysl tyloma atrakcjami. Dziekuje za mozliwosc zjedzenia swierzego cieplego kazachskiego placka chlebowego. Jest naprawde przepyszny (w sumie to bardziej w smaku przypomina puszysta bulke niz chleb). Super bylo wyjsc dzis w koncu na spacer w gory z Lubym. Porobilam pare przepieknych zdjec. Pod koniec wycieczki, napotkalismy male "stadko"motyli i fajnie bylo widziec je tanczace przed nami, skaczace z kwiatka na kwiatek. W pewnym momencie jak postanowilismy sie zawrocic ze sciezki, mielismy wrazenie, ze motyle nas odprowadzaja kawalek. Slicznie to wygladalo. Widzielismy tuz przed oczami okolo 5, moze 7. Podejrzewam, ze bylo ich wiecej. To bylo naprawde suepr zobaczyc pare motyli na raz w jednym miejscu. Naprawde ciesze sie, i dziekuje ze dzis pogoda dopisala, abysmy mogli isc na taki spacer - od paru dni popaduje i balam sie ze caly dzien spedzimy w lozku, a tu taka mila niespodzianka. Na ten tydzien zapowiedziany jest Euroazjatycki Festiwal Filmowy. Mam nadzieje, ze uda mi sie zobaczyc czesc filmow nan prezentowanych... 

Friday, 14 September 2012

Safe Zone

Kazdy z nas ma swoj krag przyjaciol, znajomych, swoja strefe bezpieczenstwa, na ktora skladaja sie dom, rodzina, praca, znane drogi do kina, baru, klubu itp. Znane zachowania, obyczaje, kultura. Czujemy sie nieswojo, gdy ktos w jakikolwiek sposob naruszy nasza bezpieczna przystan. 

Przez ostatnie tygodnie ciagle udowadniam sobie, ze malymi kroczkami (no oki, sam wyjazd do KZ byl skokiem prawie w przepasc, ale to juz insza inszosc, mowie o poznawaniu nowego rejonu) da sie osiagnac wiele i poszerzyc nie tylko swoje horyzonty. Ciesze sie z kazdego dnia, kiedy robie cos nowego, cos czego wczesniej nie zrobilam. Na razie nie jest to az tak "przerazajace" dlatego, ze z reguly jest przy mnie ktos kto mi pomoze i podpowie co i jak. To jednak ja doprowadzilam do tego, ze te osoby przy mnie sie znajduja. Ja je poznalam i to w sposob, ktory w PL by mi do glowy nie przyszedl. 

W Anglii zostal mi doradzony jak tylko przylecialam, ale jeszcze wtedy moja strefa bezpieczenstwa nie byla az na tyle wielka aby z owej rady skorzystac. Wtedy uwazalam to za wrecz "szalone". Dzis smieje sie z tego i strasznie sie ciesze ze zaczelam korzystac z owej rady (pierwszy raz jeszcze w Londynie jakos po roku od porady). Chodzi o zwykle zarejestrowanie sie na serwisie Couchsurfing! Jest to calkiem ciekawy sposob na poznawanie nowych ludzi - nie koniecznie trzeba ich nocowac u siebie, mozesz oprowadzic po miescie, isc na kawe itp. Ja na razie od tego zaczelam, moze kiedys i kogos przenocuje. 

Wracajac do strefy bezpieczenstwa. Poznalam wiele nowych i ciekawych osob. Mam nadzieje wciaz poznawac nowe. Dzieki nim zwiedzam miasto, poznaje jego kulture i jezyk rowniez. Dowiaduje sie jak poruszac sie po centrum i choc na razie jeszcze nie orientuje sie w autobusach, mysle ze niedlugo poradze sobie z lapaniem taksowek (sa dwa rodzaje - oficjalne zamawiane telefonicznie, ale trzeba znac kody pocztowe miejsc lub nazwy ulic gdzie sie chce dojechac ; nieoficjalne - lapiesz pierwszy lepszy samochod na ulicy i ustalasz z kierowca cene dowozu do danego miejsca, czesto wychodzi znacznie taniej niz oficjalne taxi) . Staram sie tez sama poruszac po miescie w miare swoich mozliwosci. Poznawac nowe miejsca. Wczoraj dowiedzialam sie gdzie jest glowna poczta i zalozylam sobie skrzynke, na ktora bedzie mozna przesylac przesylki i listy. Strasznie sie z tego ciesze! Jest to rowniez adres, ktory bede mogla wpisac w CV! 

Tak sobei mysle, ze fajnie jest poszerzac swoja strefe bezpieczenstwa. Owszem wciaz sa rzeczy, ktore na chwile obecna nie chce robic, i ktorych nie lubie robic, ktore sprawiaja, ze czuje sie niekomfortowo bo ich jeszcze dobrze nie znam. Patrzac jednak wstecz i widzac ile juz zrobilam, wiem, ze i z tym sobie poradze. Predzej czy pozniej - to przyjdzie samo. Na razie ciesze sie tym co mi sie udalo osiagnac! 

Monday, 10 September 2012

Summary 07

Wlasnie robiac male i wieksze porzadki, w ten wolny poniedzialkowy dzien, uswiadomilam sobie, ze zaniedbujac bloga, nie zrobilam podsumowania miesiaca sierpnia. Bardzo mi sie to nie spodobalo i jest mi wstyd za to. Przepraszam sama siebie ze tak sie zaniedbalam. Mozliwe, ze bede musiala zaczac zapisywac takie rzeczy w kalendarzy, ktory wszedzie nosze ze soba, i gdzie zapisuje kazde spotkanie aby miec nad nimi kontrole. Ot mala drobna sugestia dla samej siebie. 

***

Jak moglabym podsumowac ow miesiac sierpien? Na pewno miesiacem wielkich zmian. Rozstanie sie z praca po prawie 3 latach, zmiana nie tylko mieszkania, rozstanie z przyjaciolmi, ale zmiana przede wszystkim kraju. Dzieki temu mam kolejna okazje poznac mentalnosc i obyczaje nowej kultury. Mentalnosc momentami podobna do naszej rodzimej, polskiej. Na pewno ja bardziej czuje sie tutaj jak w domu niz Matt. Z drugiej strony, duze roznice na pewno wystapia, na razie dla mnie najwieksza jest jezyk (w koncu to nie polski) i ciekawosc. Kazachowie (czy to jest poprawna forma, bo naprawde sie zastanawiam) jak tylko uslysza obcy akcent od razy maja "sto pytan do" i sa przy tym bardzo zyczliwi i momentami bardziej optymistyczni niz ja (przynajmniej takie mam wrazenie bo ja zaczynam miec drobne obawy co do znalezienia pracy bo musze miec pozwolenie na nia aby zarabiac pieniadze w tym kraju, a to nie jest takie proste do uzyskania). W Anglii sie z tym nie spotkalam. Tam za bardzo nie interesowalo obcych ludzi skad jestem. Tutaj nawet sprzedawca majac chwilke mnie o wszystko wypyta! 

Ciesze sie, ze dostalam taka niezwykla mozliwosc. Ciesze sie rowniez za prace w Londynie. Najprawdopodobniej to dzieki niej znajduje sie dzis w miejscu, w ktorym jestem. Ciesze sie, za wszystkie osoby poznane w Londynie. Wiele z nich otworzylo mi oczy na wiele bardzo istotnych spraw. dzieki nim moje rozpatrywanie bliskiej mi rzeczywistosci uleglo zmianie. Dziekuje za wszystkie dobre bardziej i mniej chwile w Londynie. wszystkie one sprawily, ze stalam sie tym kim jestem - kobieta, ktora nie bala sie zmienic znanej jej rzeczywistosci na nowa, calkiem jej obca. 

***

It is all happening perfectly for my highest good. 

Sunday, 9 September 2012

Weekly's Evening Gratitude 11

I kolejny niezwykly tydzien za mna. W tym tygodniu spedzilam bardzo aktywne trzy dni w centrum. Wychodzilam z domu bardzo rano jak na mnie a wracalam poznym wieczorem. Przez trzy dni rozmawialam w 3 jezykach - polski, angielski i przede wszystkim rosyjski. Z jednej strony byly to calkiem meczace trzy dni - ciagle lazenie po centrum (co prawda w bardzo sliczna pogode), poznawanie nowych ludzi, zbieranie kontaktow, wymienianie sie e-mailami, telefonami. Bylo bardzo fajnie, naprawde ciesze sie z kazdej nowo poznanej osoby. W piatek jednak bylam bardzo szczesliwa, ze moge zostac caly dizen w lozku robiac urocze nic. W sobote pogoda pokazala, ze jest jak kobieta zmienna, w zwiazku z czym pojechalismy tylko do centrum na obiad i naprawde krotki spacer po okolicznym osiedlu. Dzieki niemu odkrylam calkiem spory sklep, z pieknymi, stylizowanymi na klasyczne, meblami robionymi na zamowienie (glowna siedziba to, wydaje mi sie, Francja). Wizelam katalog, mysle o podeslaniu do nich swojego C.V. Ciesze sie naprawde z tego tygodnia. Mimo, ze po tak intensywnych trzech dniach naprawde cieszylam sie z mozliwosci odlezenia nastepnych dwoch, bardzo jestem wdzieczna za mozliwosci jakie dostalam przez te 3 dni, za wszystkich ludzi, jakich poznalam. Ciesze sie z pogody, mimo iz sprzyja ona memu lenistwu w zakresie szukania nowej pracy (wole wyjsc do centrum i posiedziec w kawiarni z ksiazka, niz spedzic czas nad komputerem i szukaniem pracy). Dziekuje za moja ciagla mozliwosc uczenia sie i ludzi chetnych mi w tym pomoc (na razie glownie pracuje nad drobnymi niuansami jezykowymi, z ktorych wczesniej nie bardzo zdawalam sobie sprawy). Ten tydzien uswiadomil mi, ze naprawde potrafie sobie poradzic, poznac nowych ludzi i cieszyc sie z kazdego nadchodzacego dnia! 

Monday, 3 September 2012

Weekly's Evening Gratitude 10


Mialo byc wczoraj, ale mialam ciezka rozmowe z Lubym i wylecialo mi z glowy. Zycie we dwoje wcale nie jest tak latwe jak by sie wydawalo, jak sobie wyobrazamy. Nie sadzilam, ze tyle moich wlasnych wyobrazen o zyciu we dwoje jest wyssanych z palca, albo ze to niezupelnie tak wyglada - sprawy zawodowe, prywatne, nawet intymne... Wiem jednak, ze "it is all happening perfectly". 

***

Za co moge podziekowac ostatnio? Za to, ze ciagle sie ucze, wyprowadzam czasem sama siebie z bledu, a czasem inni sa na tyle mili, aby mi w czyms pomoc. Ciesze sie, ze udaje mi sie poznawac nowych ludzi (Emil i Timur, obaj z Almat, chetnie mi pokazuja "co z czym"). Dziekuje za to, ze mam co jesc i pic - Matt ciagle gada, ze zbliza sie Armageddon i robimy zapasy (powaznie - w szafce pelno puszek i konserw mamy). Ciesze sie, ze ludzie ktorym na mnie zalezy znajduja czas aby ze mna popisac, pogadac, wyslac emaile czy dwa. Dziekuje za dobry sen - pierwsze noce w nowym miejscu i nowym twardym lozku nie nalezaly do przyjemnych, ale pare ostatnich jest calkiem znosnych. Ciesze sie, ze ciagle do glowy wpadaja mi nowe pomysly (np. o nowym blogu o Almatach). Dziekuje za cierpliwosc, jaka oboje z Mattem mamy do siebie, wiare w to, ze bedzie dobrze. Dziekuje za to, ze dane mi bylo spedzic pare milych dni na slodkim "nic-nie-robieniu". Ciesze sie, ze bylo mi dane zakosztowac prawdziwego lata - moje pierwsze dni w Kazachstanie byly niezlwykle cieple, sloneczne, jasne. Bylam dwa razy w pobliskim parku wodnym, pare razy spacerowalam po zwyklych parkach miejskich (ogromne), udalo mi sie pojsc na lody. Ciesze sie, ze postanowilam pojsc na pierwsze spotkanie dziwnie brzmiacej organizacji "Almaty International Women's Club". W sumie od razu zglosilam sie do pomocy przy organizacji malego miesiecznika i strony internetowej. Staram sie wierzyc, iz nie porwalam sie z motyka na slonce... 
Naprawde moje pierwsze dni w Kazachstanie sa fantastyczne (z malymi przerwami, ale one dodaja tylko smaczku zyciu)... Wierze, ze kazdy nastepny bedzie jeszcze bardziej udany. 

***

It is all happening perfectly! 

Wednesday, 29 August 2012

Stop Worrying

Podana nizej tresc znalazlam kiedys na forum Wizaz. Nie pamietam kto to wrzucil, ale spodobalo mi sie i sobie przygarnelam. Niedawno znowu do tego zajrzalam i sobei wydrukowalam. Postanowilam to miec przy sobie i czytac, ilekroc zaczne sie czyms martwic - tak jak dzis... 

***

JAK PRZESTAĆ SIĘ MARTWIĆ I ZACZĄĆ ŻYĆ 

***

CO POWINIENEŚ WIEDZIEĆ O ZMARTWIENIU 

ZASADA PIERWSZA 
Żyj odgrodzony od przeszłości i przyszłości. Nie przejmuj się tym, co będzie. Po prostu żyj od poranka do zmierzchu. 
 ZASADA DRUGA 
Kiedy dopadną cię kłopoty - takie przez duże K - wypróbuj magiczną formułę: 
a) Przemyśl jakie mogą być najgorsze konsekwencje tego, co się wydarzyło.
b) Przygotuj się psychicznie na ich przyjęcie. 
c) Potem spokojnie próbuj to, co tylko się da, ocalić od najgorszego, które twój umysł już przecież przyjął. 
ZASADA TRZECIA 
Nie zapominaj, że zdrowie jest najwyższą ceną, jaką możesz zapłacić za zmartwienia. "Ci, którzy nie potrafią walczyć ze zmartwieniem, umierają młodo". 


PODSTAWOWE TECHNIKI ANALIZOWANIA ZMARTWIEŃ 

ZASADA PIERWSZA 
Zbierz fakty. Pamiętaj, połowa zmartwień na tym świecie powodowana jest przez to, że ludzie usiłują podejmować decyzje, zanim posiądą wystarczającą wiedzę, na której mogliby swoje decyzje oprzeć. Po dokładnym przeanalizowaniu faktów podejmij decyzję. Gdy już ją podejmiesz, działaj! Zajmij się wprowadzaniem decyzji w życie - i myśl tylko o jej skutkach. 
ZASADA DRUGA 
Ilekroć ty albo któryś z twoich współpracowników napotkacie problem, który przyprawia was o zmartwienie, najpierw odpowiedzcie sobie na poniższe pytania: 
a) Co naprawdę stanowi problem? 
b) Jaka jest przyczyna problemu? 
c) Jakie są możliwe rozwiązania? 
d) Które rozwiązanie przyjmujesz? 


JAK SKOŃCZYĆ Z NAŁOGIEM MARTWIENIA SIĘ, ZANIM ON SKOŃCZY Z TOBĄ 

ZASADA PIERWSZA 
Wyrzuć zmartwienie z myśli zajmując się czymś. Działanie jest jedną z najlepszych terapii, jakie kiedykolwiek wymyślono na zmartwienia. 
 ZASADA DRUGA 
Nie przejmuj się głupstwami. Nie pozwól, aby drobiazgi - te małe robaki toczące nasze umysły - zniszczyły twoje szczęście. 
 ZASADA TRZECIA 
Aby pozbyć się zmartwień, stosuj rachunek prawdopodobieństwa. Rozważ jakie są szanse, że to, czego się obawiasz, w ogóle wydarzy. 
 ZASADA CZWARTA Pogódź się z nieuniknionym. Jeśli wiesz, że zupełnie nie masz wpływu na sytuację, powiedz sobie: "Tak jest i nie może być inaczej". 
 ZASADA PIĄTA Wyznacz "limit strat" swoim zmartwieniom. Po prostu zdecyduj, ile twojego życia warta jest dana rzecz, i nie daj za nią ani odrobiny więcej. 
 ZASADA SZÓSTA Co się stało, to się nie odstanie. Nie próbuj piłować wiórów. 


SIEDEM SPOSOBÓW NA ZACHOWANIE SPOKOJU DUCHA, KTÓRY PRZYNIESIE CI SZCZĘŚCIE 

ZASADA PIERWSZA 
Myśl i działaj radośnie, a będziesz radosny. 
ZASADA DRUGA 
Nie próbujmy wyrównywać rachunków z naszymi wrogami, ponieważ siebie samych skrzywdzimy znacznie bardziej niż ich. Nigdy nie traćmy nawet minuty na myślenie o ludziach, których nie lubimy. 
 ZASADA TRZECIA 
1. Zamiast zamartwiać się niewdzięcznością nie nie oczekujmy jej. Jezus uleczył jednego dnia 10 trędowatych, a tylko jeden Mu podziękował. Dlaczego mamy się spodziewać więcej wdzięczności niż Jezus? 
 2. Jedyna droga do szczęścia prowadzi nie przez zasługiwanie na wdzięczność, lecz przez dawanie dla samej radości dawania. 
 3. Pamiętajmy, że wdzięczność należy "hodować". Jeśli więc chcemy, aby nasze dzieci potrafiły okazywać wdzięczność, musimy je tego nauczyć. 
ZASADA CZWARTA 
Licz swoje błogosławieństwa - nie kłopoty. 
 ZASADA PIĄTA 
Nie naśladujmy innych. Poznajmy siebie i bądźmy sobą. 
ZASADA SZÓSTA 
Kiedy los podsuwa nam sęk, upieczmy z niego sękacz. 
 ZASADA SIÓDMA 
Zainteresuj się innymi, by zapomnieć o sobie. Codziennie zrób dobry uczynek, który rozjaśni czyjąś twarz uśmiechem. 


JAK NIE PRZEJMOWAĆ SIĘ KRYTYKĄ 

ZASADA PIERWSZA 
Złośliwa krytyka jest często ukrytym komplementem. Często oznacza, że wzbudzasz zazdrość. Pamiętaj, że nikt nie kopie tylko zdechłego psa. 
 ZASADA DRUGA 
Staraj się robić wszystko najlepiej, jak potrafisz, a potem rozłóż nad sobą parasol; ci, którym to potrzebne, niech cię wtedy opluwają. 
 ZASADA TRZECIA 
Zapisuj wszystkie głupstwa, które popełniłeś, aby umożliwić sobie samokrytykę. Ponieważ sen o własnej doskonałości musisz od razu umieścić na tej liście, poproś innych o szczerą, uczciwą, obiektywną i konstruktywną krytykę. 


SZEŚĆ SPOSOBÓW ZAPOBIEGANIA ZMĘCZENIU I ZACHOWANIA ENERGII 

ZASADA PIERWSZA 
Odpoczywaj zanim się zmęczysz. 
 ZASADA DRUGA 
Naucz się relaksować w pracy. 
ZASADA TRZECIA 
Naucz się relaksować w domu. 
 ZASADA CZWARTA 
Wypracuj sobie 4 dobre nawyki: 
a) Załatwiaj sprawy na bieżąco i tylko jedną na raz. 
b) Rób rzeczy zgodnie z hierarchią ich ważności. 
c) Nie odkładaj decyzji na później. 
d) Zorganizuj pracę, nadzór i zastępstwa. 
 ZASADA PIĄTA 
Wykrzesaj w sobie entuzjazm dla własnej pracy. 
 ZASADA SZÓSTA 
Martwienie się bezsennością wyrządza zwykle więcej szkody niż sama bezsenność.

***

Mam nadzieje, ze owe zasady sie Wam podobaja i postaracie sie je wprowadzic w zycie, tak jak ja.

Sunday, 26 August 2012

London's Summary

All is well! 

***

Do Londynu przyjechalam w pazdzierniku 2009 roku. Po raz pierwszy latalam samolotoem, po raz pierwszy bylam w innym kraju, po raz pierwszy sama znalazlam prace (wczesniej zawsze bylo ze ktos znal kogos itp). 
Trzy lata minely dosc szybko, sama nawet nie spodziewalam sie ze mina tak szybko. Mysle ze byly to dobre lata. Duzo nauczylam sie o sobie. Mysle tez, ze duzo osiagnelam. Wyladowalam w kraju znajac jezyk angielski komunikatywnie. Mialam niezbyt duza ilosc gotowki. Prace znalazlam dosc szybko, a dzieki niej udalo mi sie podszkolic rowniez drugi jezyk - rosyjski. Poznalam kilkoro naprawde fantastycznych ludzi, mam nadzieje, ze uda mi sie kontakt z nimi zachowac jak najdluzej. Rozwinelam sie - stalam sie bardziej spokojna, opanowana, pewniejsza siebie. Nie boje sie nowych wyzwan, owszem wciaz mi jest trudno pewne rzeczy zmienic bo lubie stare i dobrze sie czuje przy starym, ale te 3 lata w UK pokazaly mi, ze nowe moze byc rownie dobre a nawet lepsze. Dzieki wyjazdowi zdecydowalam sie na pomoc psychoterapeuty, ktory pokazal mi droge, pierwszy wprowadzil mnie na wlasciwy i poprawny tor, na ktorym teraz jestem. czasem jest ciezko i mam ochote rzucic cala te prace nad soba w kat. Widze jednak postepy i wiem, ze warto isc dalej droga, ktora obralam. Te ostatnie 3 lata byly niezwykle i mimo ciezkich chwil, ciesze sie, ze dane mi bylo przezyc cos tak niesamowitego. Gdyby nie te trzy lata, gdyby nie sciezka, na ktorej sie znalazlam, gdyby nie moje samozaparcie - pewnie nie bylabym w chwili obecnej w Kazachstanie. Mam nadzieje, ze 3 lata tu spedzone beda rownie owocne. Nie, ja nie mam nadziei - ja wiem, ze lata spedzone w Almatach beda rownie fascynujace i mina mi rownie szybko jak 3 lata w Londynie. 

***

All is well! 

Saturday, 25 August 2012

Tag respond


Normalnie tak sie cieszylam, ze nikt mnie nie otagowal, a tu o Klaidua to zrobila... A tak mi sie nie chcialo odpowiadac na Te pytania... Znaczy sie uwazam, ze jest ich zdecydowanie za duzo, sa zbyt drobiazgowe, spowoduja, ze za duzo zaczne myslec, a to niezdrowo przed wyjazdem! 

Zajelo mi to ponad dwa tygodnie, ale w koncu sie udalo!

***

1. Co mogę dziś zrobić, by osiągnąć jeden ze swoich celów?
Przestac odkladac wszystko na potem jednoczesnie poswiecajac odpowiedni czas na odpoczynek (bez ciaglej potrzeby krytykowania siebie za slodka chwile "robienia nic"). 

2. Kiedy jestem najbardziej produktywny? 
Kiedy jestem wypoczeta i mam zaplanowany dzien - lista rzeczy do zrobienia i godzinowy grafik. 

3. Jak mogę naprawić relację z daną osobą?
Wybaczyc popelnione bledy - raz, dana osoba moze nie zdawac sobie sprawy z ich popelnienia, dwa - ja tez chcialabym aby mi bylo wybaczone (nikt nie jest nieomylny i na pewno my kiedys komus srpawilismy krzywde, wuelka przykrosc) 

4. Jaką jedną rzecz mogę dziś zrobić, by sprawić sobie przyjemność? 
Odpoczac po dlugim dniu w pracy zamiast szukac dodatkowych zajec do wykonania (nie ma to jak lampka wina, filizanka kawy, ksiazka lub dobry film). 

5. Za jakie 5 rzeczy jestem najbardziej wdzięczny w swoim życiu? 
Jestem wdzieczna za to ze dane jest mi czuc (milosc, zlosc, radosc, wybaczenie, agresje, pokoj, szczescie). Ciesze sie za wszystkie dobre osoby wokol mnie (lubego, rodzicow, siostre, przyjaciol, wspolpracownikow, znajomych). Dziekuje za zdrowie, za to ze mam widzaca pare oczu (z mala wada wzrokowa), nos, usta, slyszaca pare uszu, sprawne dwie rece i nogi (co do pozostalych organow rowniez zakladam ich zdrowe funkcjonowanie). Ciesze sie, ze mam ciagle mozliwosc rozwoju, przyswajania nowej wiedzy i zdobywania nowych umiejetnosci. Dziekuje, ze zycie mi tyle dalo - to juz 30 lat, mam nadzieje ze wiele lat jeszcze przede mna.

6. Jaką jedną rzecz mogę dziś zrobić, które zmieni na lepsze czyjeś życie?
Moge zrobic dwie rzeczy. Jedna z nich jest wybaczenie, druga dziekczynnosc. Moge wybaczyc i przestac chowac urazy, wypominac dawne rzeczy. Moge byc wdzieczna za milosc jaka otrzymuje od innych i czas, jaki mi poswiecaja. 

7. Co jest moją najlepszą cechą?
Mysle, ze moj optymizm i ciagle szukanie dobra w drugim czlowieku. 

8. Jaka jest moja wymarzona praca zarobkowa?
Taka, ktora bedzie jednoczesnie sprawiac mi przyjemnosc. 

9. Czy naprawdę potrzebuję … … … w swoim życiu? 
Nie jestem w stanie w chwili obecnej wrocic do tego pytania, moze z czasem sobei o nim przypomne... 

10. Co mogę zrobić, by zarobić dziś dodatkowe 10$?
Zaoszczedzic na rozmowach telefonicznych, na ktore wydaje wiecej niz powinnam. Moglabym tez sprzedac pare rzeczy. 

11. Jak długo w ciągu dnia oglądam telewizję?
Moze nie telewizje, ale filmy czy seriale online uwielbiam ogladac, i jak sie nie ogranicze to potrafie spedzic okolo 5 godzin przy tym. 

12. Czy naprawdę potrzebuję tego, co posiadam?
Czesto lapie sie na tym, ze moze cos mi bedzie kiedys tam potrzebne i lepiej tego teraz nie wyrzucic. Mysle, ze postaram sie ograniczyc nie wyrzucanie rzeczy i jesli czegos nie nosze dluzej niz sezon - wywale to!

13. Kiedy po raz ostatni czytałem dobrą książkę?
Ostatnio nie mialam na to czasu, dlatego zajmuje mi to dluzej niz myslalam. W chwili obecnej czytam po raz enty "Cale zdanie nieboszczyka" Joanny Chmielewskiej. 

14. Kiedy po raz ostatni powiedziałem (-am) komuś „nie”? 
Nie pamietam, bo to ostatnio ja prosze o cos i ostatnio to ja ciagle slysze "nie". Troszke juz mnie to zaczyna frustrowac. 

15. Czy to naprawdę jest ważne, co ktoś myśli o mnie?
Jesli to sa osoby mi najblizsze to tak. Wazne jest co one mysla o mnie i jak o mnie mysla. Jesli robie cos, co moze sie okazac dla mnie niekorzystne a z czego ja nie zdaje sobie sprawy - wolalabym aby bylo mi to powiedziane. 

16. Co chcę osiągnąć w tym roku? 
Niewiele - byc szczesliwa. Owszem domek z ogrodkiem, maz i dzieci tez by sie przydalo ale wszystko po kolei. W tym roku chce byc szczesliwa ze swym partnerem i nowa praca. 

17. Jaki jest kolejny duży wynik, który chcę osiągnąć?
I przechodzimy do sedna - dla mnie najwazniejsza jest rodzina, dlatego sama chcialabym miec duza i szczesliwa rodzine. Chcialabym miec dom pelen smiechow, radosci, wesela. 

18. Co mogę zrobić, by czuć się szczęśliwym? 
Przestac ograniczac siebie i swoje marzenia. Cieszyc sie kazda mala chwilka, ktora wywolala nawet nikly usmiech na mej twarzy. 

19. Kiedy po raz ostatni opuściłem (-am) strefę komfortu? 
Wlasnie teraz - wyjechalam do KZ !

20. Jakie są moje wartości życiowe?
Moj partner i rodzina, przyjaciele, zdrowie, dom, praca, pieniadze. 

21. Jakiej porady udzieliłbym (-abym) sobie za 30 lat?
Czesciej sie usmiechaj i nie zlosc sie tyle. 

22. Jak chciałbym, by wyglądała moja kariera?
Kariera to pojecie wzgledne. Chcialabym aby moja praca nie kolidowala z zyciem osobistym. Chcialabym spelnic sie zawodowo i kochac to co robie, jednoczesnie wracajac do domu usmiechnieta i radosna - raz, ze ide do domu; dwa, ze dobrze wykonalam obowiazki zawodowe na dany dzien. 

23. Jakie kroki mogę dziś podjąć, by zrobić krok w kierunku wymarzonej kariery?
Zaczac sie lepiej przykladac do jezykow. Przetlumaczyc swoje C.V. na rosyjski i polski. 

24. Co przypomina mój idealny dzień od momentu gdy wstaję do chwili, gdy kładę się spać? 
Caly dzien nie opuszcza mnie pozytywna energia i jestem wesola i usmiechnieta, drobne niepowodzenia nie zrazaja mnie. 
25. Jakie przekonania ciągną mnie do tyłu?
O tym, ze mi sie nie uda, strach przed porazka, przed tym, ze znowu uslysze "wiedzialam, ze sobie nie poradzisz"... 

26. Jakie nawyki chciałbym w sobie wypracować?
Wstawac z radoscia z lozka i cieszyc sie kazda chwila, pic wiecej wody, zdrowiej sie odzywaic, ograniczyc slodycze, zaczac wiecej i regularnie cwiczyc.

27. Jak mogę porzucić zły nawyk? 
Po prostu w koncu sie za niego zabrac - zaczac dzialac a nie tylko o nim myslec. 

28. Kto mnie najbardziej inspiruje?
Ludzie, ktorzy mimo przeciwnosci ida dalej do przodu, ludzie, ktorzy wierza we mnie i moje mozliwosci, ludzie, ktorzy mnie wspieraja i ciesza sie wraz ze mna moimi sukcesami. 

29. Jakie wartości podzielają ludzie, których podziwiam? 
Przyjaciele, dom, rodzina. 

30. Czy moje marzenia są jedynie marzeniami, czy też robię coś, by się ziściły?
Mam nadzieje, ze robie to wlasnie teraz. Uznalam ze by marzenia moje sie ziscily chce zmienic siebie i pewne swoje nawyki, ktore nie wplywaja pozytywnie na me dazenie do celu.

31. Co się wydarzy, jeżeli zrezygnuję z … … …? 
Podejrzewam ze nic sie nie wydarzy. Moze troszke poboli, bedzie przykro, ale zycie toczy sie dalej a ja wraz z nim. 

32. Co najbardziej lubię w swojej pracy?
To, ze mam w niej kolejnych przyjaciol, moge sie rozwijac zarowno zawodowo jak i osobiscie. 

33. Co bym zrobił(a-) inaczej, gdybym dostał(-a) jeszcze jedno życie?
Postaralabym sie bardziej przy egzaminach do szkoly plastycznej. 

34. Co zamierzam dziś zrobić po przeczytaniu tych wszystkich pytań?
Pojsc spac. Wiem, ze w glowie to co przeczytalam i napisalam sie ulozy, musze dac temu tylko czas. 

***

Nastepne w kolejce sat: Serafinia , Emyla i Anna Z.... Bawcie sie dobrze, jesli chcecie - podzielcie sie odpowiedziami!

Sunday, 12 August 2012

Weekly's Evening Gratitude 09

Prawie 3 tygodnie minelo od ostatniego wpisu z tytulu Weekly's Evening Gratitude... Mialam duzo spraw na glowie i chyba wpadlam w lekki marazm. Nic mi sie nie chcialo. Moje poprzednie tygodnie poczatkowo byly bardzo chaotyczne, meczace i myslalam ze zwiariuje. Mialam problemy ze wstaniem z lozka, do pracy mi sie nie chcialo, czytac mi sie nie chcialo, spac mi sie nie chcialo, jesc mi sie nie chcialo... Zaczelam nawet chorowac i goraczkowalam przez pare dni. Na szczescie to za mna.

*** 

Chcialabym podziekowac za to, ze czasem nasz umysl ogarnia taka pustka, ze to wszystko co sie w nim klebilo jeszcze przed chwilka, na moment znika, aby ulozyc sie w logiczna calosc i "nowe odkrycie". Dziekuje, za kazda idee, jaka pojawia sie w mej glowie. Ciesze sie, ze mimo poczatkowych trudnosci udalo mi sie w koncu zalatwic wize do KZ i super, ze udalo mi sie kupic dosc tani bilet do KZ. Jestem ostatnio bardzo wdzieczna za pogode. Przez ostatnie pare tygodni slonce czesciej goscilo, radosnie zagladajac w me okna. Dziekuje za dzien spedzony w SPA z kolezanka - bylo milo wloczyc sie od sauny do sauny i od basenu do basenu popijajac przy tym mrozona herbatke i odpoczywajac przez chwilke na lezaku. Ciesze sie, ze udalo mi sie kupic fajnego nowego laptopa za dosc male pieniadze jak na te mozliwosci. Dziekuje, ze mialam okazje wyjsc z kolega do kina (dawno nie bylam i bardzo sie ciesze, ze mi sie udalo). Ciesze sie z wypitej kawy i zjedzonego torcika z kolezanka w drodze do pracy. Dziekuje za swe dobre finanse, dzieki ktorym moglam sobie w tym miesiacu na wele rzeczy pozwolic (w tym dwie nowe jasne marynarki i sweterki) ...
Dziekuje rowniez za te straszne dwa tygodnie, dzieki ktorym uzmyslowilam sobie, ze robotem nie jestem i nie moge pracowac po 12 / 13 godzin na dobe!


Thursday, 9 August 2012

Mirror's Work

Nie spodziewalam sie, ze nie omowilam tutaj jednego z wazniejszych tematow do pracy ze soba, nad soba i o sobie. Zgodnie z prosba Magdum, dzisiejszy post wlasnie o tym. 

***

Praca z lustrem nie nalezy do najlatwiejszych. Louise Hay wiele razy w swoich wywiadach podkresla, ze ponad 80% jej pacjentow na prosbe o zrobienie tego wydawac by sie moglo prostego zadania odpowiada kategorycznie "nie". Reszta waha sie pomiedzy "ale to glupie i po co to robic" po "moze na nastepnym spotkaniu".
Dlaczego tak jest? Najtrudniej jest spojrzec prawdzie w oczy. Lubimy oklamywac samych siebie i zyc nadzieja. Uwazamy, ze kochamy i cenimy siebie. Dopiero kiedy przyjdzie stanac nam przed lustrem, spojrzec sobie w oczy i powiedziec "kocham Cie" - uswiadamiamy sobie jak bardzo falszywi jestesmy. W naszej glowie pojawia sie glos, mowiacy "A ty co? Zglupiales? Jaja sobie robisz? Jestes nikim, nic nie znaczysz, przestan sie wydurniac" i tak dalej, mniej wiecej kazdy cos od siebie moglby dodac. Ten glos moze przytloczyc. Wazne aby sie nie poddawac. Poczatkowo mozna nawet nie wierzyc w powtarzane przed lustrem afirmacje. Wiara i pewnosc siebie przyjda z czasem, jesli gleboko tego chcemy. Louise Hay uwaza, ze praca z lustrem jest codziennym dobrym nawykiem. Jest trudnym codziennym dobrym nawykiem. 

Aby sobie ulatwic mozna zaczac odgrywac role - jednym glosem mozna mowic sobie "Fajna jestes wiesz", a drugim glosem "Wiem, jestem fajna" albo "Slyszalam, bede pamietac" (najlepiej o tak: patrz tutaj)...

Praca z lustrem ma pomoc nam uwierzyc w siebie. Zwalczyc samokrytyke. Pozwala nam zaakceptowac siebie i zaczc cieszyc sie swoja osoba. Pozwala dostrzec swoje zalety, cechy, ktore czynia nas wyjatkowym. 
Stojac przed lustrem mozemy afirmowac ("Kocham i akceptuje siebie" ; "Jestem wyjatkowa osoba i swiat mnie ceni") , mozna pochwalac siebie ("Ciesze sie, ze tak dobrze udalo mi sie rozwiazac te sprawe w firmie" ; "Super sobie poradzilam dzis z tym kursem / egzaminem") , mozna pracowac nad wybaczeniem sobie i innym ("Przeszlosc juz za mna, wybaczam sobie to, co do tej pory uwazalam za swoje niepowodzenia, wyciagnelam z nich nauki" ; "Przeszlosci nie zmienie, moge postarac sie nie pozwalac jej wplywac na moja terazniejszosc, wybaczam krzywdy jakie mi wyrzadzone, jestem ponad lek i strach"). Na pewno zalapiecie o co mi chodzi i doskonale dacie sobie rade z tym zadaniem. Zycze Wam i sobie powodzenia!