Thursday, 23 February 2012

Evening's gratitiude 23

3 dobre rzeczy:
- slonko swiecilo tak cudnie i grzalo, ze wywiesilam pranie na dwor i pachnie ono tak swiezo ;
- znalazlam dzis czas na wszystko co chcialam - mialm czas pograc, popisac, porozmawiac przez telefon, poczytac i pogotowac ;
- znalazlam dzis sliczne pocztowki okazjonalne .

3 podziekowania:
- za serial Glee ktory jest "lekiem na cale zlo" ;
- za przyjaciol, oby ich nikgdy nie zabraklo ;
- za zrozumienie, cierpliwosc, milosc, wybaczanie .

***

"The bigger your life, the smaller your fear." by Susan Jeffers

***

P.S. Zrobilam dzis maly eksperyment i obserwowalam ilosc SPAMU rosnacego na mej skrzynce pocztowej. Naliczylam 45 emaili. Jaka to by byla roznica, gdybym zamiast tych 45 SPAMow dostawala 45 emaili ze slowami "Wszystko jest dobrze", "Kocham Cie", "Wspieram Cie", "Jestes wyjatkowa"...

***

"The bigger your life, the smaller your fear." by Susan Jeffers


Resistance

Dzis zacytuje dwa fragmenty ksiazki L.Hay "Mozesz uzdrowic swoje zycie" (przeklad T.Kruszewska, P. Remiszewska-Drazkiewicz).

***

"Jesli mamy w sobie jakis gleboko ukryty negatywny wzorzec, musimy uswiadomic sobie jego istnienie, aby moc uzdrowic tworzona przezen sytuacje. "
L.Hay "Mozesz uzdrowic swoje zycie"

***

Bardzo czesto, w momencie, w ktorym zrozumiemy, co jest nie tak, znajdziemy rowniez sposob, metode na rozwiazanie naszego problemu. Tak jest w pracy, w szkole, na studiach. Kiedy dotrzemy do zrodla problemu, znajdujemy jego rozwiazanie. To rowniez odnosci sie do naszego rozwoju osobistego.
Ja pewnego dnia zobaczylam, ze w swym zwiazku zaczynam naprawde zachowywac sie jak moja wymagajaca i zaborcza matka. Wstrzasnelo to mna. Po tygodniu poszlam na pierwsze spotkanie z psychologiem. Po paru miesiacach trafilam na swoje pierwsze warsztaty rozwojowe. Potem byly kolejne, niedluga beda nastepne. W miedzyczasie powstal blog.

"Kiedy uczen gotowy - mistrz sie pojawia" - wiem, ze to przyslowie wschodu, ale dla mnie nieodlaczenie kojarzy sie z "Krolem Lwem".

***

"Czesto nasza reakcja na ten pierwszy krok [czyt. wizyta u psychologa, warsztaty, siegniecie po ksiazke typu "You can heal your life" L.Hay itp] jest uznanie nowej drogi za cos glupiego i bezsensownego. Byc moze wydaje sie ona zbyt latwa lub nie do zaakceptowania przez nasz umysl. Nie chcemy jej przyjac. Nasz opor okazuje sie bardzo silny. Mozemy nawet odczuwac zlosc na sama mysl o zrobieniu tego. Jest to bardzo dobra reakcja, jezeli zrozumiemy, ze stanowi pierwszy kok w procesie uzdrawiania."
L.Hay "Mozesz uzdrowic swoje zycie"

***

Nastepnie L.Hay wymienia wszystkie mozliwe wymowki jakie uzywamy. Ubawilam sie czytajac je - przerobilam kazda, podejrzewam, ze wiekszosc z Was tez. Moje ulubione to "jestem za leniwa; za slaba; zrobie to pozniej; mam zbyt wiele innych spraw na glowie; przeciez nic zlego sie nie dzieje; nic na to nie poradze; i tak sie nie uda; to moze za duzo kosztowac; to za trudne; przezylam z tymi myslami/wadami tyle juz lat to iprzezyje kolejne" itp.
W chwili obecnej zaczynam watpic w sens pisania bloga. Dlatego, skoro wiem ze pojawila sie tak mysl, bede go pisac dalej. Dam rade!

***

"The bigger your life, the smaller your fear." by Susan Jeffers

Life and Fear

"The bigger your life, the smaller your fear." by Susan Jeffers

***

Na nasze zycie sklada sie pare czynnikow: rodzina, przyjaciele, zwiazek, praca. S.Jeffers dolicza do tego jeszcze : czas wolny, nasze zainteresowania, nasz rozwoj osobisty, czas spedzony samotnie oraz najwazniejsze i najtrudniejsze - nasz wklad dla Wszechswiata i innych ludzi. Jesli kazda z tych czesci jest miedzy soba rowno podzielona, kazda ma swoj czas i swoje miejsce w naszym zyciu, staje sie ono bogate, pelne. My jestesmy bardziej zadowoleni, ze wszystko udaje nam sie pogodzic sie soba.
Bardzo czesto jest tak, ze skupiamy sie tylko na jednej z tych dziedzin kosztem pozostalych. Np rodzina jest dla nas najwazniejsza i zapominamy o przyjaciolach, wlasnych przyjemnosciach, zaczynamy sie poswiecac, czujac poglebiajaca sie pustke i strach przed straceniem tej jednej jedynej rzeczy jaka posiadamy. Jesli nasze zycie posiada balans, nawet jesli cos sie rozpadnie (zwiazek, rodzina, praca) nie czujemy sie tak bardzo osaczeni, zastraszeni, przygnebieni. Potrafimy dosc szybko dostosowac sie do nowej sytuacji i znow ja wypelnic (znalezc nowa prace, zbudowac nowy zwiazek itp).

S.Jeffers prosi aby rozrysowac na kartce duzy kwadrat i podzielic go tak, aby mial w sobie 9 rownych mniejszych kwadracikow. Kazdemu przypisac swoje miejsce i rzecz, oraz opisac jak chcemy aby on wygladal. Ja jeszcze nie wszystko zrozumialam i nie wiem czy dobrze to cwiczenie zrobilam. U mnie to wyglada tak:

Relationship
Jestem bardziej cierpliwa, wdzieczna za okazana pomoc i zainteresowanie, umiem doceniac co robi dla mnie moj partner, mam zawsze czas aby usiasc i porozmawiac, obejrzec interesujacy nas film / program, pograc w Scrabble.

Family
Mowie czesciej "kocham, dziekuje, przepraszam", jestem wdzieczna za ich milosc i wsparcie jakie mi dali i jakie wciaz od nich otrzymuje, mam czas aby porozmawiac, wysluchac.

Friends
Jestem bardziej cierpliwa, cenie nasze przyjaznie i umiem zawsze znalezc czas na e-mail, telefon czy wizyte, umiem powiedziec im "dziekuje ze jestes".

Personal Growth
Mam czas i pieniadze na zajecia tanca, rysunku czy warsztaty rozwojowe, mam czas aby usiasc i pomedytowac, podziekowac za to co mam.

Hobby
Mam czas aby poczytac, obejrzec film, porysowac.

Leisure
Mam czas i pieniadze aby zwiedzac, spacerowac, chodzic do kina, teatru, spedzic pare dni poza domem, polezec w domu odpoczywajac i "nudzac sie".

Time Alone
Ciesze sie kazda chwila, jaka spedzam sama, nie marudzac, ze nie mam do kogo sie odezwac, ani nie mam sie czym zajac. Zawsze wiem co moge zrobic z czasem, ktory posiadam tylko i wylacznie dla siebie. Nigdy nie nudze sie sama ze soba.

Work
Lubie swoja prace. Kazdego dnia przychodze do niej z radoscia i z radoscia wracam do domu wiedzac ze zrobilam wszsytko co bylo do zrobienia. Nie zabieram zbednego bagazu do domu.

Contribution
Moj blog i moje doswiadczenie, przemyslenie w nim zawarte wspiera osoby go czytajace i pomaga im w ich wlasnym rozwoju.

***

"Im wieksze i pelniejsze zycie, tym mniejszy strach" - Susan Jeffers


Wednesday, 22 February 2012

Evening's gratitiude 22

3 dobre rzeczy:
- bardzo dobrze mi sie dzis spalo ;
- ogarnelam sie rano wczesniej niz zwykle i zdazylam kupic przed praca znaczki pocztowe a nawet zajsc do spozywczego po wode mineralna ;
- jutro mam wolne .

3 podziekowania:
- za to, ze sa dni wolne ;
- za to, ze udalo mi sie dzis wczesniej ogarnac ;
- za Matta, nawet jesli czasem mnie "wkurza" .

***

"All is well in my world"

Thoughts

"Every thought I think is creating my future. I am willing to release old negative beliefs. The Universe totaly supports every thought I choose to think and believe. No person, place or thing has any power over me cause I am the only thinker in my mind. All is well. "

***

Kazdego dnia po wysluchaniu porannej medytacji, zanim przystopie do swej dzienej afirmacji powtarzam sobie ten "zbitek slow".

***

"Kazda moja mysl tworzy moja przyszlosc. Chce sie uwolnic od starych negatywnych przekonan. Wszechswiat (Bog) wspiera kazda moja mysl, w jaka sobie wybiore, i w ktora uwierze. Zadna rzecz, miejsce ani osoba nie ma nade mna wladzy, gdyz w mym umysle rzadze ja sama. Wszystko jest dobrze"

Tuesday, 21 February 2012

Evening's gratitiude 21

3 dobre rzeczy:
- mimo glupich snow dobrze mi sie spalo i milo bylo rano wstac ;
- dzis jest Pancake Day i w pracy zrobilysmy sobie uczte nalesnikowa ;
- mialam mila rozmowe z Julkiem .

3 podziekowania:
- za to, ze mam swoich przyjaciol i zawsze jest do kogo buzie otworzyc ;
- za to, ze mam czas odezwac sie do swych przyjaciol (i w pracy nie zaplokowali mi ciagle jeszcze poczty i pomge pisac emaile) ;
- za swoja siostre, mimo ze czasem calkowicie sie nie rozumiemy .

***

"I am deeply fulfilled by all that I do"

Radosc o poranku

...
Obiecał mi
Poranek szczęście dziś
I szczęście dziś
Musi przyjść
Nie zmąci mej
Radości żaden cień
Wschodzące słońce
Śmieje się
Co za dzień

Obiecuje nam ranek wszystko
Co chcemy mieć
Miłość ludziom
Deszcze listkom
Słowom sens
Budzimy się do życia
Naiwni tak
Jak czasami porankiem bywa
Piękny świat
Nadzieja i jutrzenka siostry dwie
Trzeba wiedzieć, że są
Wierzyć w nie
...



Deeply Fulfilled

"I am deeply fulfilled by all that I do"

***

Z pozytywnymi myslami chodzi o to, aby je powtarzac kazdego dnia jak najwieksza ilosc razy. Nie chodzi o to, czy wierzymy w to co mowimy. Na poczatku bardzo trudno jest zaufac czemus nowemu. Wazne jest aby byc cierpliwym i systematycznym. L.Hay i S.Jeffers prosza tez, aby zaczac mowic afirmacje przed lustrem, patrzac sobie w oczy. Na poczatku ma byc trudno i moze to byc nawet nie mozliwe, ale z czasem, kiedy pozytywne mysli zaczna dzialas, zaczniemy im ufac, stanie sie to dla nas proste. DO tego etapu jeszcze nie doszlam. Mam wymowke - nie chce mi sie wygrzebywac z lozka (a tak naprawde to boje sie ze nie uda mi sie jej powiedziec). Niedlugo trzeba bedzie jednak przynajmniej sprobowac.

Nie zawsze rozumiem afirmacje, ktore losuje. Czesto zastanawiam sie "gdzie ja przypiac i przylatac". Czasem znajduje jej ukryty sens, a czasem po prostu odpuszczam wierzac, ze to cos da. Dzisiejsza mysl mowi "spelniam sie, wykonujac to co robie". Ciezko wierzyc w to, jesli chodze to pracy, ktora mnie meczy, potem wracam do domu gdzie nie lubie mieszkac. Ale ostatnio zaczelam sobie po prostu mowic ze to tylko tymczasowe. Ze niedlugo wyprowadze sie - bardzo mozliwe ze do Kazachstanu na stale. A dopoki nie podejme 100% decyzji, w pracy i mieszkaniu bede zachowywac sie tak, jakbym uwielbiala to robic, jakby mi zalezalo (to tez jest jedna z porad z ksiazek) . I z czasem rzeczywiscie jest latwiej. Nie denerwuje sie tak bardzo, kiedy system znowu nawali, internet przepadnie, klient bedzie chcial sie poklocic, zrobie jakis blad itp. Po prostu wiem, ze tak jest w mojej pracy, ze to sie nie zmieni, akceptuje to, odpuszczam i dzien mija szybciej, latwiej i przyjemniej...

***

Kazdy moment dnia jest dla mnie wyjatkowy poniewaz slucham swojego instynktu i glosu serca. Pokoj panuje miedzy mna a mymi sprawami, zajeciami, mym swiatem. Spelniam sie, wykonujac to co robie.

***

"Czuje sie gleboko spelniona przez wszystko co robie"


Monday, 20 February 2012

Evening's gratitiude 20

3 dobre rzeczy:
- kupilam dzis bilety na urlop do Kazachstanu ;
- w pracy wieczorem wyszla smieszna sytuacja i dziewczyny chichotaly juz przez reszte dnia ze mnie ;
- pobawilam sie swoja nowa "biblioteka" .

3 podziekowania:
- za mily poranek ;
- za kolejny udany dzien ;
- za to ze juz 20 dni pisze tego bloga .

***

"All is well in my world"

All Is Well

"All is well in my world"

***

Jest to bardzo ogolna afirmacja. Mam jednak wrazenie, iz akurat dokladnie na moj dzisiejszy dzien. Wczoraj wieczorem przejelam sie jedna rzecza. Dzis rano jak wstalam akurat znowu o niej pomyslalam losujac moja pozytywna mysl.

Wszystko jest i bedzie dobrze. Moje pozytywne mysli beda do mnie wracac. To co ja bede dawac, bede rowniez otrzymywac. Wszyscy wokolo sa mym zwierciadlem. To co ja robie i jak mysle, odbija sie w innych ludziach, ktorych spotykam.

Niby dziwna mysl, ale zauwazmy jedna prawidlowosc. Jesli idziesz ulica szczerzac sie jak mysz do sera - zazwyczaj wszyscy wokolo zaczynaja odpowiadac na Twoj usmiech (ewentualnie niektorzy pomysla ze wariat i omina szerokim lukiem). Ludzie potrafia odijac emocje.
W pracy moge to zaobserwowac doskonale. Codziennie mamy bardzo wielu klientow. Czesc z nich tez wraca dopiero co z pracy. Sa w roznych nastrojach. Czasem udaje mi sie obronic przed negatywnym klientem swoim usmiechem i pozytywnym nastawieniem (najczesciej udaje ze nie slysze jego kasliwych komentarzy). Czasem jednak sie nie udaje, szczegolnie jesli to juz piaty klient pod rzad, ktory mial dzis zly dzien. Potem ja siedze zla i wszyscy nastepni klienci tez sie zloszcza. Bywaja tez takie dni, kiedy ja jestem radosna jak skowronek i naprawde malo kto potrafi mnie wytrcic z rownowagi. Wtedy kazdy klient jest mily, sie usmiecha, jest pelen spokoju i zrozumienia. Dzien mija szybko i przyjemnie. Coraz wiecej mam takich dni, z czego bardzo sie ciesze.

***

W moim swiecie jest dobrze. Jest tak, jak ma byc. Wszystko (wszechswiat, Bog, ja sama) pracuje dla mojego wyzszego dobra. Z kazdej sytuacji wynikna tylko korzysci. Wszystko ma swoj czas i miejsce. Kazdego dnia dostaje to, na co zasluguje. Jestem bezpiczna w mym swiecie.

***

"W moim swiecie jest dobrze"

Sunday, 19 February 2012

Evening's gratitiude 19

3 dobre rzeczy:
- mimo, iz obudzilam sie godzine pozniej (nie o 7.30 jak zwykle, a o 8.30) nie spoznilam sie dzis do pracy ;
- dzien minal calkiem spokojnie - mimo, iz ciagle ginal nam internet i robienie transferow zajmowalo nam dluzej niz normalnie, klienci byli wyrozumiali dla "chwilowych" problemow natury technicznej ;
- roze od Matta ciagle wygladaja slicznie i pachna .

3 podziekowania:
- za dzisiejszy dzien, ktory mimo drobnych problemow uplynal spokojnie ;
- za zrozumienie i cierpliwosc - oby nigdy ich nie zabraklo ;
- za to, ze mam komu mowic dziekuje, lubie Cie, kocham Cie, tesknie .

***

"Today is a gift; that's why they call it 'the present'."

The Present

"Today is a gift; that's why they call it 'the present'." Unknown

***

Owe motto ciezko przetlumaczyc na jezyk polski. 'The present' ma dwa znaczenia - jednym jest slowo 'terazniejszosc' a drugim 'podarunek' .

W przyslowiu chodzi o to, ze kazdy dzien jest darem, podarunkiem od Losu / Boga / Przeznaczenia / Sily Wyzszej i ma byc traktowany jak prezent. Mozemy sie z niego cieszyc, radowac i byc wdzieczni za jego otrzymanie.

Owszem, czasem zdazaja sie prezenty "niewypaly" ale mimo to, staramy sie pamietac, ze osoba, ktora nam go dala chciala jak najlepiej. Badzmy wdzieczni za jej starania. Tak samo z zyciem. Sa dni, kiedy jest ciezko, czasem nawet bardzo. Mimo wszystko mozemy postarac sie docenic i ten dzien i znalezc jakies jego dobre strony. Przeciez mogloby tego dnia nie byc - nas mogloby nie byc. Wiec skoro jestesmy, docenmy ten fakt i cieszmy sie kazdym dniem - moze byc on naszym ostatnim, prawda?

***

"Today is a gift; that's why they call it 'the present'." Unknown

Saturday, 18 February 2012

Evening's gratitiude 18

3 dobre rzeczy:
- rankiem swiecilo ladne slonko ;
- w koncu przyszly moje dwie plyty CD z nowymi afirmacjami ;
- mialam dzis czas aby usiasc do kolejnej ksiazki L.Hay .

3 podzekowania:
- za deszcz, ktory spadl wieczorem jak siedzialam sobie w juz pracy, zrobilo sie zimno i nie bylo tak duzo klientow ;
- za to ze mam wplyw na swoje zycie i mam zamiar z tego korzystac ;
- za milosc, za to ze dane mi jest kochac i byc kochanym .

***

"I express my creativity"

Evil Plans

Dwa dni temu skonczylam czytac ksiazke "Evil Plans: Escape the Rat Race and Start Doing Something You Love" napisana przez Hugh MacLeoda. Kupilam ja Mattowi. Bardzo spodobal mi sie jej tytul. Dosc szybko ja przeczytalam.

Jest napisana przez faceta, wiec nie ma tam za bardzo gadania emocjonalnego jak w ksiazkach L.Hay czy Susan Jeffers. Jest jednak pare prawidlowosci. Wiara w to, ze czlowiek ma prawo byc szczesliwy. Wiara w to, ze kazdy jest wyjatkowy i kreatywny. Wiara w to, ze mozna osiagnac sukces, byc szczesliwy, miec pieniadze i kochac to co sie robi.

Przez "osiagnac sukces" i "miec pieniadze" mam na mysli nie martwic sie rachunkami, byc szczesliwym dokladnie w tym miejscu, w jakim sie czlowiek obecnie znajduje, cieszyc sie chwila. Dla jednych bedzie to rozpoczecie wlasnego, prosperujacego biznesu, dla innych wolontariat i pomaganie innym, a dla jeszcze innych - spelnienie w byciu mama / ojcem. Zadna z tych drog nie jest ani lepsza ani gorsza. Kazda jest inna, przeznaczona dla pewnych osob. Nie kazdy moze sie spelnic jako niepracujaca mama czy tata, nie kazdy bedzie szczesliwy bedac na wysokim stanowisku w znanej firmie czy posiadajac wlasna firme. Dla kazdego cos innego.

Chodzi o to aby odkryc, czym mozemy podzielic sie ze swiatem, co mozemy robic dla innych, wierzac w to co robimy i jeszcze wyciagnac z tego korzysci. Niby takie proste, ale wcale takie nie jest. Nie jest, bo boimy sie zostawic swoja prace jaka obecnie posiadamy. Boimy sie, ze nasz pomysl na biznes okaze sie klapa. Boimy sie, ze nikt nie polubi naszej idei. Boimy sie, ze nie zostaniemy zaakceptowani. Boimy sie, ze nam sie nie uda. H.MacLeod pisze dokladnie o tym samym co S.Jeffers. O strachu. On bedzie zawsze. Jedne co mozemy zrobic z tym lekiem - to po prostu zaczac dzialac. Sprobowac zrealizowac nasz pomysl.

Nazwal to "Evil Planem" poniewaz znajdzie sie bardzo wiele osob, ktore beda zazdrosne, beda mialy zal o to ze nam sie udalo, ze nie pracujemy za marne grosze martwiac sie jak pociagnac do pierwszego itp. Najwazniejsze jest to, ze znajdzie sie rowniez wiele osob, ktorym nasz pomysl sie spodoba. Oni beda nam kibicowac, wspierac nas, cieszyc sie naszymi sukcesami a z "porazek" pomoga wyciagnac konstruktywne wnioski i nowe pomysly.

Aby do tego dojsc wymagana jest jednak praca. Codzienna praca. Nie wystarczy raz na jakis czas usiasc do czegos. Aby osiagnac w czyms sukces trzeba wlozyc w to wiele wysilku i pracy.

H.MacLeod jest znanym rysownikiem. Zaczynal jako pracownik w duzej firmie, ale to co uwielbial robic bylo rysowanie prostych historyjek. Zaczal bodajze od pisania zwyklego blooga, na ktorym co jakis czas je umieszczal (codziennie rysowal nowe historyjki, ale nie wszsytkie wrzucal na bloga). W chwili obecnej ma swoja wlasna firme, sprzedajaca owe historyki. Do tego zaczal pisac ksiazki o tym co robi, i jak odnalazl swoja droge.

Kiedy zobaczylam tytul pomyslalam, ze bedzie to odpowiednia ksiazka, aby kupic Mattowi. On ma swoj wlasny Evil Plan. Jest nim jego strona internetowa. Stronka swietnie prosperuje. Ciesze sie, ze on ma swoj Evil Plan!

Ja tez chce miec swoj wlasny Evil Plan! I pewnego dnia wiem, ze bede go miala!

***

"I express my creativity"

Creativity

"I express my creativity"

***

Kreatywnosc. Wczesniej pisalam, ze wg wierzen wschodu kazdy czlowiek rodzi sie unikatowy. Tyczy sie to rowniez kreatywnosci. Kazde dziecko jest kreatywne na swoj wlasny sposob. Bardzo mozliwe, ze gdyby nie normy spoleczne, na swiecie byloby o wiele wiecej Picassow, Monetow, Szekspirow, Tolstojow czy Gogoli.

Ja zawsze uwielbialam pisac. Ponoc juz we wczesnej podstawowce, jak tylko nauczylam sie pisac, tworzylam rozne bajki i opowiadania. Niestety okazalo sie, ze mam duzy problem z ortografia. Za kazde wypracowanie dostawalam wiec pale z powodu tego. Przestalam w koncu pisac. Zniechecono mnie do tego.

Czy inna historia, przekazywana z ust do ust. Ponoc kiedys jaka nauczycielka poprosila dzieci o napisanie paru zdan na temat dlaczego lubia jesien. Jeden z chlopcow napisal ze on nie lubi jesieni, poniewaz przez wiekszosc dni pada, jest pochmurno, szaro i wieje a przez to nie mozna wyjsc na podworko pobawic sie. Oczywiscie dostal pale za prace nie na temat.

Na pewno kazdy ma taka historie.

Ja uwielbiam pisac - z reszta widac po tym blogu. Kiedy w szkole mi z tym nie poszlo, mama, ponoc byla zla za postawe nauczycielki, podarowala mi pamietnik abym tam spisywala swoje mysli. Uraz jednak pozostal i z pisania przerzucilam sie na rysowanie. Uwielbialam to. Bardzo chcialam isc do liceum plastycznego. Mama sie nie zgodzila - bylabym za daleko od domu i nie moglaby mnie kontrolowac (z domu na jakiekolwiek imprezy dostalam pozwolenie wyjscia po ukonczeniu 18 lat a i tak na poczatku byly to tylko imprezy urodzinowe). W liceum ogolnoksztalcacym zajecia plastyczne byly tylko przez pierwsze dwa lata. Na kursy doksztalcajace nie bylo nas stac. To co sama rysowalam, sama usilowalam sie nauczyc, okazalo sie nie wystarczajace i na studia plastyczne sie nie dostalam. Aby sprobowac jeszcze raz w drugim roku - mam sie nie zgodzila (egzaminy sa bardzo kosztowne bo zazwyczaj trwaja kilka dni, trzeba wiec miec gdzie spac i za co jesc). Przestalam rysowac. Za bardzo mnie bolalo to, ze nie spelni sie moje najwieksze marzenie, i nie zostane pania architekt wnetrz. W miedzyczasie wrocilam do pisania. Poczatkowo byly to rozne artykuly wakacyjne podczas Przystanku Olecko. Oj dzialo sie wtedy, dzialo. Potem byly jakies tam blogi, ale zaden dlugo nie wytrzymal - mi zabraklo cierpliwosci. Teraz znowu postanowilam zaczac pisac, mam nadzieje wrocic tez do rysowania...

***

Posiadam unikatowe i tworcze talenty oraz zdolnosci, ktore umiem wyrazac w korzystny dla mnie sposob. Na moja tworczosc jest zawsze "popyt".

***

"Wyrazam swoja tworczosc."

Friday, 17 February 2012

Evening's gratitiude 17

3 dobre rzeczy:
- zalatwilam wszystko w ambasadzie ;
- milo mi sie pospalo popoludniu ;
- udalo mi sie wyslac w koncu paczke z ksiazka do Matta .

3 podziekowania:
- za to ze rzeczy z reguly sie udaja ;
- za to ze istnieje cos takiego jak telefon i internet ;
- za mile pogawedki z dawno niewidzianymi znajomymi .

***

"There is no blame"

Fear & Laziness

Strach i Lenistwo. Mysle, ze dosc czesto ida w parze. Czegos sie boimy, mamy wrazenie ze cos nas przerasta, wiec latwiej nam tego nie robic, mowiac sobie, ze nam sie nie chce.

***

Dzis bylam w ambasadzie zlozyc podanie o wize do Kazachstanu na urlop. W ogole moj poranek byl czystym szalenstwem. Wstalam tak jak zawsze. Wyszlam z domu po 9 - bez sniadania! Polecialam na poczte. Zrobilam zdjecie. Kupilam koperte aby mi odeslali z ambasady paszport. Polecialam na metro. W ambasadzie calosc trwala okolo 5 minut. Nie bylo zadnych kolejek (w ogole skad ja sobie umanilam, ze beda masakryczne kolejki!). Kolo 10.30 wyszlam z budynku i... malo sie nie rozplakalam, bo puscily nerwy i nagle sobie uswiadomilam ze ja sie strasznie balam tej calej wizyty. Balam sie tego, ze czegos zapomne, ze cos zle wypelnilam, ze beda straszne kolejki i nie zdaze zlozyc tego podania dzisiaj itp. Pierwszy raz wypelnialam wniosek o wize. Nie mialam zielonego pojecia jak to robic i mimo pomocy z zewnatrz, balam sie ze cos zrobie zle. Sama sie z tego zdziwilam. Nie sadzilam, ze tak na to zareaguje, ze tak sie przejme ta sytuacja. Ale zrobilam to i jestem z siebie dumna. Teraz juz wiem jak to wyglada i nastepny raz wcale juz nie bedzie taki straszny!

***

Latwiej by mi bylo powiedziec sobie ze nie chce mi sie tego robic. Nie chce mi sie wypelniac wniosku, zalatwiac jakas tam wize, szukac jakiejs tam ambasady i leciec "na drugi koniec swiata" na pare dni. Niech "drugi koniec swiata" sam przyleci. Tak by bylo latwiej. Ale mi tez zalezy. To tez jest moj zwiazek a nie tylko jego. Zalezy mi i chce aby on sie rozwijal. Dlatego mimo, ze mi sie w ogole nie chcialo wychodzic dzis z domu w moj wolny dzien, zrobilam to - dla nas.

***

"There is no blame"

Blame

"There is no blame"

***

Czesto uwzamy, ze zawsze ktos jest winny. Nawet nie to, ze my sami. Za nasze male i duze niepowodzenia obwiniamy albo innych, albo wlasnie siebie. Z ksiazek Susan Jeffers i medytacji Louise Hay zaczynam uczyc sie coraz to nowych rzeczy.

Po pierwsze - nie istnieje coc takiego jak "niepowodzenie". Zawsze z kazdej sytuacji mozemy nauczyc sie wyciagac dobre doswiadczenia. Na kazde wydarzenie mozemy spojrzec nie przez pryzmat dobrego / zlego ale przez pryzmat jakie korzysci dana sytuacja ma. A zawsze i wszedzie sa korzysci. Czasem mniejsze, czasem wieksze, ale korzysci sa zawsze.

Po drugie - nie ma sensu obwiniac siebie czy inych. Zarowno inni jak i my zrobili wszystko, co byli w stanie na dany moment. Moze nie chcielismy zrobic wiecej, bo cos innego uwazalismy w danym momencie za wazniejsze. Inni mogli miec tak samo - nie chcieli. Moze nie moglismy, bo nie wiedzielismy jak to dobrze zrobic. Inni mogli tez nie wiedziec.

Po trzecie - wziac odpowiedzialnosc za swe decyzje. To tylko i wylacznie Twe zycie. I jak mowi stare polskie przyslowie : "jak sobie poscielesz, tak sie wyspisz".

***

Ja dosc dlugo za kazde swoje niepowodzenie i zla sytuacja obwinialam moja "toksyczna" mame. Dosc dlugo uwazalam, ze wszystko to jej wina. Dzieki terapi, dzieki poznaniu paru wspanialych osob i przeczytaniu paru ksiazek zaczynam rozumiec wiecej. Uswiadomiono mi, ze moja mama chciala dla mne jak najlepiej. Ze na swoj dziwny dla mnie i pokretny sposob, ona mnie kocha. Ze nikt jej wczesniej nie nauczyl jak kochac bez wyrzytow, jak kochac bez wpedzania w emocjonalna wine drugiej osoby, jak kochac zdrowa, prawdziwa miloscia. Moi oboje rodzice pochodza z niepelnych rodzi. Tata wychowywal sie bez mamy (mial macoche, ktora nie byla zbyt dobra opiekunka). Mama nie miala ojca. Zadne z nich nie wiedzialo jak wyglada szczesliwa, zgodna, pelna rodzina. Starali sie zyc jak najlepiej. Oboje mieli wielkie oczekiwania i wymagania. Nie wiem gdzie lezy ich blad, czemu ich zwiazek sie rozpadl, dlaczego przestali sie kochac, dlaczego ciagle im bylo za malo i nie doceniali jeden drugiego. Teraz wiem tylko ze oboje mnie kochali. Chcieli dla mnie i dla mej siostry jak najlepiej. Starali sie. Ja z perspektywy czasu widze ich niedociagniecia. Ale me zadanie polega na tym, aby przestac ich obwiniac za wszystko. I pokochac ich na nowo miloscia pelna, zdrowa, bezgraniczna, bez pretensji i zalow. Chce wziac odpowiedzialnosc za swe zycie...

***

Przestaje obwiniac innych i siebie. Wszyscy postepujemy najlepiej jak mozemy, poslugujac sie zrozumieniem, wiedza i swiadomoscia rzeczy jaka w danym momencie posiadamy.

***

"Nikt nie jest winny"

Thursday, 16 February 2012

Evening's gratitiude 16

3 dobre rzeczy:
- bo ja lubie robic z siebie debila w nowych miejscach - przynajmniej, jak okreslila to Julek, ludzie mnie zapamietaja - tym razem bylam na pierwszej lekcji tanca Bolly i bylo fajnie ;
- zjadlam przepysznego paczka (wlasciwie to sie obzarlam barszczem ukrainskim, paczkiem, i faworkami a potem bylo mi bardzo niedobrze i nie moglam tanczyc na zajeciach) ;
- mialam mila i produktywna rozmowe z siostra ;

3 podziekowania:
- za to ze to czasem ja moge pocieszyc swoich przyjaciol i ich rozweselic ;
- za fajna ksiazke, ktora kupilam Mattowi i sama juz przeczytalam - w koncu jutro mu ja wysle ;
- za to ze moj zoladek tak bardzo mnie kocha, i wie, iz ja sie przemeczac nie powinnam, i lepiej dla mnie jesli kurs tanca Bolly po prostu przesiedze na podlodze (wlasciwie to mnie porposil po prostu abym tyle nie jadla, jak zaraz po tym mam zamiar plasac i skakac, bo on chce miec mozliwos pracy w spokoju, a nie w warunkach ekstremalnych) .

***

"I trust my inner wisdom"

Slavemobile

Batman mial swoj specjalny pojazd nazywany Batmobile. Dzis przeczytalam taki oto kawal:

- Why do you call it "The Slavemobile"?
- Cause I drive it to work everyday...

Wydaje mi sie ze bardzo dobrze odzwierciedla to jak wiekszosc z nas pracuje. Zbyt czesto nie lubimy naszej pracy, mamy wrazenie ze to nie jest nasze miejsce, ale musimy oplacac rachunki i inne takie zobowiazania, wiec tkwimi nieszczesliwi bojac sie rozwinac skrzydla. Mam nadzieje ze ja przestane sie w koncu bac i odnajde to co jest dla mnie stworzone!

***

"I trust my inner wisdom"